Nysa Patrzy

Uwaga: tekst zawiera wyjątkowo drastyczne treści ‼️ [Przytaczamy dosłowne cytaty z filmu opublikowanego przez Jasną Stro...
11/10/2026

Uwaga: tekst zawiera wyjątkowo drastyczne treści ‼️

[Przytaczamy dosłowne cytaty z filmu opublikowanego przez Jasną Stronę Mocy, wulgarne, bluźniercze i obrażające uczucia religijne. Publikujemy je wyłącznie po to, by udokumentować, czym jest materiał, do którego Miłar Kokoszka użyczył głosu, i ocenić, czy portal z nim związany powinien być opłacany z publicznych pieniędzy. Wulgaryzmy częściowo ocenzurowaliśmy. Osoby wierzące i wrażliwe prosimy o rozwagę przed lekturą].

Gmina Nysa płaci za usługi, które, jak wynika z umowy, obsługuje Mateusz „Miłar” Kokoszka. To człowiek, który od 2016 roku współtworzył media sekty Jasna Strona Mocy, przedstawiał się jako „sekretarz Sanjayi Jaraszka i Jasnej Strony Mocy”, a w filmie, na którym guru sekty oddaje mocz na krzyż, własnym głosem odczytał: „przeklęta ladacznica Maryja”.

7 stycznia 2026 roku Gmina Nysa zawarła umowę nr 2026/AO.OK/2 z Danutą Kokoszką, prowadzącą firmę „Portal Nysa Danuta Kokoszka”. W imieniu burmistrza Kordiana Kolbiarza podpisała ją zastępczyni Elwira Ślimak. Ta sama, która kilka miesięcy później zapewniała radnych, że „gmina Nysa nie finansuje sekty w żadnym zakresie”. Za 14 400 zł brutto Gmina zamówiła m.in. dwa wywiady z burmistrzem miesięcznie.

Formalnie płacą matce ale według § 3 umowy to Miłar Kokoszka odpowiada za stronę merytoryczną, „przekazywanie i precyzowanie treści” materiałów z urzędnikami ratusza oraz za obsługę formalną i nadzór nad realizacją umowy. Urząd wiedział, z kim pracuje: nazwisko Kokoszki jest w umowie.

Portal ma „systematycznie pozyskiwać” informacje ze strony urzędu i z gminnego profilu na Facebooku i publikować je na portalu minimum dziesięć miesięcznie. Ma zamieszczać felietony z gminnego biuletynu „TAK!”, które „każdorazowo” przesyła mu urząd. A do faktury załączać zrzuty ekranu jako dowód, że zamówiona treść się ukazała.

Najbardziej wymowny jest § 2 pkt 5. Gmina zamówiła w Portalu Nysa wideo z życzeniami z okazji Świąt Wielkanocnych i Bożego Narodzenia. Portal prowadzony przez Miłara Kokoszkę, człowieka, który w filmie JSM odczytał „niech będzie przeklęte imię Jezus” i „przeklęta ladacznica Maryja”, publikuje za pieniądze mieszkańców świąteczne życzenia z okazji Zmartwychwstania i narodzin Chrystusa.

Kordian Kolbiarz publicznie deklaruje przywiązanie do wiary katolickiej. Niedawno oburzał się na happening z trumną jako symbolem złego zarządzania gminą. Film, w którym krucyfiks ląduje w kompostowniku, a Matka Boska zostaje nazwana „ladacznicą”, najwyraźniej nie przeszkadza mu w regularnych wywiadach na portalu człowieka, który do tego filmu użyczył głosu. Częstym gościem wspomnianego portalu jest też sekretarz Piotr Bobak.

Wspomniany film opublikowany został 18 lutego 2022 roku na profilu „Jasna Strona Mocy info” i stronie jasnastronamocy.info. To starannie zmontowany materiał z muzyką, planszami, wstawkami i lektorem. Swoista instrukcja profanacji symboli religijnych, zbezczeszczenie i znieważenie tego, co dla wielu z nas jest święte.

Zaczyna się od zapowiedzi lidera sekty, Sebastiana Sanjayi Jaraszka, że będzie „przeprogramowywać” krzyż z „Jebusem Chytrusem”. Tak przez cały film nazywa Chrystusa. Instruuje widzów, by kupili „profesjonalny krzyż” w sklepie z dewocjonaliami. Wielkość? „Minimum 30 cm”, bo (cytujemy) „jebus chytrus to był kawał ch*ja. Przeciętny ch*j ma 15 centymetrów, więc musi być minimum razy dwa”. Można też dociąć krzyż do 66,6 cm, „i wtedy będzie od razu wiadomo, o co chodzi”. Potem słychać parodię modlitwy: „Niech się śmieci imię twoje, bądź wola twoja, bafomecie”. I zapowiedź tego, co za chwilę zobaczymy: Chrystusa „trzeba będzie ochrzcić, a dokładnie ochrkać, olać. Urynoterapia ma swoją moc”.

Dalej nagranie pokazuje krucyfiksy wrzucane do kompostownika i oblewane moczem. „Tu na śmietnisku, na kompostowisku jest twoje właściwe miejsce”, mówi Sanjaya Jaraszek. „Wydałem całe 30 zł. Dla Boga nie należy żałować”, chwali się zakupem krzyża. Kolejne głosy komentują: „Jebus przyszedł na spa, kąpiel lecznicza w wodzie termalnej. Przynajmniej został mu ocieplony wizerunek”. Pada pseudonim jednego z uczestników: „Ełwit atestował Jebusa Chytrusa”. Na koniec sekwencji: „Taka mała rzecz, a tyle radości daje”.

Na ekranie pojawia się wizerunek Matki Boskiej. Komentarz: „Kiedyś dawniej, zamiast używać wyrazu k*rwa, mówiło się panna z dzieckiem. A tu czarna Madonna”. I dalej: „K*rwa miała dziecko. To był sk*rwysyn”. Sanjaya zapowiada, że „czarną czarownicą osobiście się zajmie”. Między scenami wmontowano plansze z wcześniejszych filmów JSM („Jezus to reptilianin! Stworzyły go gady!”), listę średniowiecznych tortur przypisanych Kościołowi i własne tezy grupy: „Każdy, kto promuje Jezusa w jakiejkolwiek formie, jest wrogiem ludzi”.

Ostatnie minuty to zmontowany finał. Na ekranie na kilka sekund pojawia się komentarz, a lektor odczytuje go do końca na tle wizerunków Chrystusa i Matki Boskiej: „Niech będzie przeklęte imię Jezus, czytaj Jebus, i przeklęta ladacznica Maryja, czytaj ma ryja, jak świnia. Teraz i zawsze i niech ich szlag trafi”. Gdy obraz zmienia się na przydrożny krzyż, lektor czyta: „Ja kilkanaście lat temu też się odlałem pod krzyżem i faktycznie aż lepiej się poczułem na ciele fizycznym, ale i na ciele duchowym poczułem spokój i umysł mi się rozjaśnił”.

To właśnie Miłar Kokoszka jest wspomnianym lektorem, który w finale filmu odczytuje słowa o „przeklętej ladacznicy Maryi” i o oddawaniu moczu pod krzyżem. Przyznał to zresztą sam, na piśmie, w jednym z przedsądowych wezwań, które niedawno rozsyłał w związku z publikacjami na swój temat. Napisał, że „w archiwalnym materiale JSM występował jako lektor” i odczytywał komentarz osoby trzeciej. Ktoś jednak ten komentarz wybrał, zilustrował wizerunkiem Matki Boskiej i krzyżem i postawił jako puentę filmu o sikaniu na krucyfiks. Kokoszka użyczył mu głosu bez słowa dystansu, w materiale promującym sektę. To współudział w jej przekazie.

Prokuratura Rejonowa w Nysie prowadziła w tej sprawie postępowanie z art. 196 k.k. (obraza uczuć religijnych). W 2024 roku Sąd Rejonowy w Nysie umorzył je, bo biegli uznali Jaraszka za niepoczytalnego, i skierował go na terapię. Nikt inny z osób, które ten film współtworzyły, nie poniósł odpowiedzialności. Przygotowywane jest w tej sprawie nowe zawiadomienie do organów ścigania.

Rola Kokoszki nie kończy się tylko na mediach. Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że w grudniu 2023 roku, gdy Jaraszek został zatrzymany w związku ze sprawą tego filmu, do Komendy Powiatowej Policji w Nysie przyszedł, jak pisze sam Jaraszek, „mój prawny pełnomocnik Mateusz Kokoszka, który przedstawił odpowiednie dokumenty”.
Występował jako pełnomocnik lidera sekty w sprawie związanej z tym nagraniem.

Filmu nie opublikujemy ani w całości, ani we fragmentach. Mamy go w posiadaniu i opisaliśmy go dokładnie, bo mieszkańcy mają prawo wiedzieć, za czyje media płacą. Ten materiał to zapis absolutnego zbydlęcenia. Krzyż w kompostowniku oblewany moczem, Matka Boska nazwana „ladacznicą”, polecenie, by profanować krucyfiks „raz dziennie”. To dowód całkowitej pogardy dla wszystkiego, co dla wierzących święte, i dla elementarnego szacunku, na którym opiera się wspólne życie ludzi różnych przekonań.

Kordian Kolbiarz jako burmistrz zasiada w pierwszych ławkach nyskiej bazyliki podczas mszy i uroczystości z udziałem władz miasta. Pytanie brzmi, dlaczego samorząd za pieniądze wszystkich mieszkańców, także tych, których wiarę ten film opluwa, współfinansuje medialną działalność sekretarza sekty i kupuje u niego własny wizerunek?

Onet Wiadomości
Onet
NYSA Vlog
Nowiny Nyskie
Opolska
Nowa Trybuna Opolska NTO
Regionalna Telewizja Opolskie
TVP3 Opole
nyssus.pl
Radio Opole

Jasna Strona Monty Pythona
Rozkminy Niewygodne

Ministerstwo przeprasza, starosta milczy. Dane członka Stowarzyszenia Nysa Patrzy krążyły po profilach władz powiatu. Mi...
10/10/2026

Ministerstwo przeprasza, starosta milczy. Dane członka Stowarzyszenia Nysa Patrzy krążyły po profilach władz powiatu.

Ministerstwo Zdrowia oficjalnie przeprosiło za przekazanie danych osobowych mieszkańca Nysy Staroście Danielowi Palimące. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych już wcześniej uznał to za naruszenie i udzielił Ministrowi Zdrowia upomnienia. Ministerstwo przyznało się do błędu.

We wrześniu 2025 r. opublikowaliśmy odpowiedź, którą otrzymał członek Stowarzyszenia Nysa Patrzy w trybie dostępu do informacji publicznej. Sprawa dotyczyła budowy nowego szpitala w Nysie. W reakcji Ministerstwo Zdrowia skierowało do niego pismo i przesłało kopię Staroście Nyskiemu. W piśmie było jego imię, nazwisko i adres e-mail.

Pismo trafiło do starosty i na tym powinno się skończyć. Tak się jednak nie stało. Korespondencja mieszkańca pojawiła się na oficjalnym profilu Powiatu Nyskiego na Facebooku wraz z jego danymi. Potem ruszyła lawina udostępnień. Pismo z danymi prywatnej osoby rozpowszechniali m.in. Daniel Palimąka Starosta Nyski, prywatny profil starosty, Szpital Powiatowy w Nysie oraz jeden z powiatowych radnych.

Decyzją z 18 września 2026 r. Prezes UODO stwierdził naruszenie. W piśmie z 6 października 2026 r. Dyrektor Generalny Ministerstwa Zdrowia przyznał, że doszło do naruszenia ochrony danych osobowych w rozumieniu RODO. Ministerstwo przeprosiło oraz wyraziło nadzieję, że pozwoli to na polubowne zakończenie sprawy.

Działania starosty są przedmiotem odrębnego postępowania przed Prezesem UODO. Postępowanie jest w toku.

Koalicja Obywatelska Opolskie
Koalicja Obywatelska
Tomasz Siemoniak

NYSA Vlog
Regionalna Telewizja Opolskie
Opolska
Nowiny Nyskie
nyssus.pl
Nowa Trybuna Opolska NTO
TVP3 Opole

Nagrody „na słowo”. 197 625 zł w GZO bez pisemnego uzasadnieniaRegionalna Izba Obrachunkowa w Opolu skontrolowała Gminny...
09/10/2026

Nagrody „na słowo”. 197 625 zł w GZO bez pisemnego uzasadnienia

Regionalna Izba Obrachunkowa w Opolu skontrolowała Gminny Zarząd Oświaty w Nysie. Jak podały wczoraj Nowiny Nyskie, w 2025 roku pracownicy GZO dostali nagrody uznaniowe na łączną kwotę 197 625 zł. Przyznano je na podstawie zbiorczych zestawień, bez indywidualnego uzasadnienia, za co należy się nagroda. Nagrody wypłacono w trzech turach: 10 kwietnia, 14 października i 12 grudnia 2025 roku.

Jak tłumaczy się dyrektor GZO? W wyjaśnieniu złożonym inspektorowi RIO dyrektor GZO Beata Szymczakowska przyznaje, że przy żadnej z tych wypłat nie sporządzono indywidualnych zawiadomień o przyznaniu nagrody. Jej tłumaczenie składa się z trzech argumentów.

Kierowała się sposobem postępowania, który zastała w jednostce, skoro wcześniej nikt nie sporządzał takich dokumentów, praktyka została zachowana. Ogólne przesłanki nagród zapisywano w piśmie zbiorczym, które zawierało dyspozycję wypłaty. Każdy nagrodzony pracownik miał otrzymać od niej ustne szczegółowe uzasadnienie. Dowodem ma być to, że nagrody były różnej wysokości.
Na koniec dyrektor „przyjmuje uwagę” i zapowiada, że w przyszłości zawiadomienia będą sporządzane. Przypominamy: 197 625 zł.

„Tak było wcześniej” nie jest podstawą prawną. Dyrektor jednostki budżetowej odpowiada za wydatki, które sama zatwierdza. Powielanie złej praktyki jej nie usprawiedliwia, a raczej pokazuje, że nikt w GZO nie zadał sobie pytania, czy praktyka jest zgodna z przepisami. Uzasadnienie ustne jest nie do sprawdzenia. Chodzi o prawie 200 tysięcy złotych publicznych pieniędzy. Nie da się dziś ustalić, za co konkretnie każdy pracownik dostał nagrodę. Nie zweryfikuje tego ani kontroler, ani radny, ani mieszkaniec.

Najpoważniejsze pytanie dotyczy samej natury tych wypłat. Nagroda dla pracownika samorządowego przysługuje za szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej. Tymczasem w GZO wypłacano ją trzy razy w roku, zbiorczo, na podstawie jednego pisma. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nagroda przestała być wyróżnieniem a stała się regularnym dodatkiem do pensji, tylko pod inną nazwą.

Przypomina to wypisz wymaluj dodatki specjalne, które Elwira Ślimak, Marek Rymarz i Piotr Bobak otrzymują latami. Kolbiarz przyznaje je z góry na cały rok, często z tymi samymi uzasadnieniami.

W końcu ryba psuje się od głowy.

Ponad 217 mln zł długu, ponad 61 mln zł strat Agencji Rozwoju Nysy i o 5 tysięcy mniej mieszkańców. Tak wygląda finansow...
09/10/2026

Ponad 217 mln zł długu, ponad 61 mln zł strat Agencji Rozwoju Nysy i o 5 tysięcy mniej mieszkańców. Tak wygląda finansowy bilans jedenastu lat rządów Kordiana Kolbiarza w Nysie. 👇🏻👇🏻👇🏻

"CYRK ODJECHAŁ, KLAUNA ZOSTAWILI"

Przeanalizowałem sytuację finansową Gminy Nysa od 2014 roku, kiedy urząd burmistrza objął Kordian Kolbiarz, do października 2026 roku. Sprawdziłem zadłużenie, koszty funkcjonowania Urzędu Miejskiego, wyniki finansowe spółek komunalnych, a także zmiany liczby mieszkańców. Zestawiłem dane ze sprawozdań budżetowych, dokumentów Regionalnej Izby Obrachunkowej, sprawozdań finansowych spółek i statystyk GUS.

Wyniki tej analizy skłaniają do postawienia kilku zasadniczych pytań o sposób zarządzania finansami Nysy i konsekwencje podejmowanych decyzji.

Od 37 milionów do ponad 230,8 miliona złotych długu

Za punkt wyjścia przyjąłem 31 grudnia 2014 roku. Zadłużenie Gminy Nysa wynosiło wówczas 37,4 mln zł. Na 31 grudnia 2025 roku było to już 217,35 mln zł. Policzyłem: w ciągu jedenastu lat zadłużenie wzrosło o niemal 180 milionów złotych, czyli o około 481%. Prześledziłem również każdy kolejny rok. W 2017 roku dług wynosił około 75 mln zł, w 2019 roku przekroczył 128 mln zł, w 2023 osiągnął niemal 170 mln zł, a w 2025 przekroczył 217 mln zł.

W pierwotnej prognozie na koniec 2026 roku przewidziano dalszy wzrost zadłużenia do 230,8 mln zł. Kwota ta nie uwzględnia jednak wszystkich późniejszych zmian WPF i nie jest potwierdzonym stanem długu na październik 2026 roku.

Uważam, że sam wzrost zadłużenia nie wystarcza do oceny kondycji finansowej samorządu. Kredyty mogą służyć finansowaniu potrzebnych inwestycji. Dlatego sprawdziłem również, czy wraz ze wzrostem długu rosły możliwości jego spłaty. I tutaj pojawiają się poważne wątpliwości.

Nowe kredyty, stare zobowiązania

W dokumentach finansowych znalazłem potwierdzenie, że Gmina Nysa zaciągała nowe zobowiązania również po to, aby spłacać wcześniej zaciągnięte kredyty i pożyczki. To bardzo istotne rozróżnienie. Czym innym jest zaciągnięcie kredytu na budowę infrastruktury, a czym innym korzystanie z kolejnego finansowania, aby uregulować raty poprzednich zobowiązań.

30 września 2026 roku radni wyrazili zgodę na kolejną pożyczkę długoterminową w wysokości 25 mln zł, której spłatę rozłożono do 2044 roku. Podjęto również decyzję o ponad 12,7 mln zł finansowania wyprzedzającego projektów unijnych.

Zaznaczam, że nie traktuję całych tych kwot jako dodatkowego, już uruchomionego zadłużenia. Pożyczka na projekty unijne ma charakter pomostowy, a długoterminowe finansowanie było wcześniej przewidziane w planach budżetowych. Moją uwagę zwrócił przede wszystkim sposób planowania przyszłych spłat.

W najnowszej pożyczce 25 mln zł aż 21,2 mln zł kapitału przewidziano do spłaty dopiero w latach 2041–2044. Oznacza to, że około 85% kapitału tej pożyczki ma zostać spłacone w ostatnich czterech latach obowiązywania umowy.

Przeanalizowałem również opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej z 16 grudnia 2025 roku. RIO zwróciła uwagę na powtarzający się mechanizm: w kolejnych wieloletnich prognozach finansowych Nysa planowała kredyt w bieżącym roku, deklarując jednocześnie brak nowego zadłużenia w latach następnych. Później prognozy te zmieniano. To spostrzeżenie organu nadzoru finansowego, którego nie można pomijać.

Ile kosztuje obsługa zadłużenia?

Sprawdziłem również wydatki na obsługę długu. W 2025 roku same odsetki wyniosły około 11,75 mln zł. Na 2026 rok planowano około 11 mln zł kosztów obsługi zadłużenia oraz 11,55 mln zł spłat kapitału. Razem daje to ponad 22 mln zł rocznych płatności związanych z istniejącym zadłużeniem.

Porównałem te kwoty z nadwyżką operacyjną gminy. W 2025 roku wyniosła ona zaledwie 6,3 mln zł. Wynik ten jest obliczany już po uwzględnieniu odsetek w wydatkach bieżących. Mimo to nadwyżka nie wystarczała na pokrycie pełnych rat kapitałowych. Jest to jeden z najważniejszych wskaźników całej analizy.

Jeżeli samorząd nie wypracowuje wystarczającej nadwyżki operacyjnej na spłatę kapitału, musi korzystać z innych dostępnych środków, ograniczać pozostałe wydatki lub refinansować zobowiązania.

Sprawdziłem także prognozy na następne lata. Regionalna Izba Obrachunkowa zwróciła uwagę na małą realność niektórych założeń dotyczących przyszłych nadwyżek operacyjnych. Nie twierdzę, że gmina utraciła płynność finansową lub naruszyła ustawowe limity zadłużenia. Dokumenty, które przeanalizowałem, nie dają podstaw do takiego stwierdzenia.

Pytam natomiast, jak długo można zakładać znaczącą poprawę przyszłych wyników finansowych, skoro rzeczywiste wyniki kolejnych lat nie zawsze potwierdzają wcześniejsze prognozy.

Urząd Miejski. Koszty rosną, mieszkańców ubywa

Postanowiłem sprawdzić także, ile kosztowało funkcjonowanie Urzędu Miejskiego w Nysie na początku badanego okresu, a ile pieniędzy przeznaczono na ten cel obecnie. W 2014 roku wydatki bieżące na utrzymanie Urzędu Miejskiego wyniosły 10,65 mln zł. W pierwotnym budżecie na 2026 rok zaplanowano już 30,19 mln zł.

Aby wyjaśnić Państwu skalę – na jeden etat pracownika urzędu przypada średnio 15 015 zł miesięcznie całkowitych wydatków bieżących. Rocznie daje to 180 174 zł i to należy przemnożyć przez 167,56 etatu. Do obliczenia przyjąłem średnie zatrudnienie z 2025 roku, bez pracowników robót publicznych.

Nominalny wzrost wynosi ponad 20,5 mln zł rocznie, czyli około 180%. W szerszym ujęciu, wydatki na utrzymanie samego urzędu miejskiego wzrosły o 283,5%.

Oczywiście uwzględniam inflację, wzrost wynagrodzeń, zmieniające się koszty pracy i nowe obowiązki administracji. Nie przedstawiam więc nominalnego wzrostu wydatków jako identycznego wzrostu realnych kosztów. Zestawiłem te dane z liczbą mieszkańców i tu otrzymałem interesujący wynik. W 2014 roku na jednego mieszkańca przypadało około 196 zł rocznych wydatków na sam Urząd Miejski. W planie na 2026 rok, przy ostatniej ustalonej liczbie mieszkańców, jest to już około 602 zł.

Oznacza to ponad trzykrotny wzrost nominalnych wydatków urzędu na jednego mieszkańca.

Chciałbym wiedzieć, czy za tym wzrostem idzie odpowiednia poprawa jakości usług publicznych, skrócenie procedur i zwiększenie efektywności administracji. To pytanie, na które warto odpowiedzieć konkretnymi danymi o zatrudnieniu, kosztach osobowych i zakresie zadań urzędu.

Agencja Rozwoju Nysy. Ponad 72,34 milionów złotych strat. Spółka rozpoczęła działalność w obecnej formule w styczniu 2017 roku, po reorganizacji przeprowadzonej podczas urzędowania Kordiana Kolbiarza.

Sprawdziłem wyniki finansowe ARN od 2017 do 2025 roku.

W każdym z tych dziewięciu lat spółka wykazała stratę netto. W 2017 roku było to 1,89 mln zł. W 2020 roku strata przekroczyła 5 mln zł. W 2022 roku wynosiła już 9,21 mln zł, natomiast w 2025 roku osiągnęła 10,91 mln zł. Zsumowałem roczne wyniki. W latach 2017–2025 ARN wykazała około 61,43 mln zł strat netto.

Przyjąłem również ostrożny wariant analityczny dla 2026 roku: stratę na poziomie poprzedniego roku, czyli 10,91 mln zł. W takim scenariuszu skumulowana strata za lata 2017–2026 sięgnęłaby około 72,34 mln zł. Podkreślam, że jest to prognoza, a nie zatwierdzony wynik za 2026 rok.

Nie pomijam faktu, że ARN zarządza majątkiem i wykonuje zadania publiczne. Nie wszystkie jej przedsięwzięcia muszą generować zysk, a amortyzacja majątku wpływa na wynik księgowy. Jednak wieloletnie straty wymagają wyjaśnienia, szczególnie gdy spółka otrzymuje finansowanie od właściciela. W projekcie budżetu na 2026 rok znalazłem kwotę 10,29 mln zł zaplanowaną na dokapitalizowanie ARN.

Sprawdziłem także informacje o jej zobowiązaniach i finansowaniu inwestycji. W 2025 roku zadłużenie wobec banków i pożyczkodawców wynosiło około 19,16 mln zł, a całkowita wartość zobowiązań i rezerw bilansowych około 39,68 mln zł. Nie dodaję tych kwot automatycznie do zadłużenia gminy, ponieważ są to odrębne kategorie rachunkowe.

Zwróciłem jednak uwagę na umowy wsparcia zawarte pomiędzy Gminą Nysa, ARN i ING Bankiem Śląskim.

W dokumentach analizowanych przez RIO w 2025 roku wskazano związane z nimi przyszłe zobowiązania gminy o wartości około 20,71 mln zł. Dlatego uważam, że przedstawienie mieszkańcom wyłącznie rocznego wyniku finansowego ARN jest niewystarczające. Chciałbym poznać pełną kwotę środków pieniężnych i majątku przekazanych tej spółce od początku jej działalności w obecnej formule.

Spółki komunalne. Budżet gminy to nie cały obraz

Przeanalizowałem również dostępne sprawozdania spółek z udziałem Gminy Nysa. Według zestawienia za 2025 rok zobowiązania objętych nim spółek wynosiły około 65,3 mln zł. Zestawiłem tę wartość z długiem samej gminy, wynoszącym 217,35 mln zł. Otrzymałem sumę około 282,6 mln zł. Nie nazywam jej skonsolidowanym długiem publicznym. W zobowiązaniach spółek występują również rozrachunki handlowe, a niektóre podmioty mają innych wspólników. Trzeba także wyeliminować ewentualne wzajemne rozliczenia.

Jednak z punktu widzenia analizy finansów samorządu nie można pomijać zobowiązań jego przedsiębiorstw, szczególnie kiedy gmina finansuje ich działalność, podwyższa kapitał i zawiera umowy wsparcia. W mojej ocenie mieszkańcy powinni otrzymywać coroczne, przejrzyste zestawienie całkowitego finansowania spółek komunalnych z budżetu.

Nie tylko wysokości udziałów czy wyniku księgowego, ale również dopłat, aportów, rekompensat i przyszłych zobowiązań.

Pięć tysięcy mieszkańców mniej

Na koniec sprawdziłem demografię. Na początku 2015 roku Gmina Nysa liczyła 57 996 mieszkańców. Na koniec 2025 roku było ich 52 982. Policzyłem: w badanym okresie ubyło 5 014 mieszkańców, czyli około 8,6% populacji. Co szczególnie istotne, zdecydowana większość tego spadku przypada na samo miasto Nysa. W 2025 roku odnotowano 227 urodzeń i 621 zgonów, co oznacza ujemny przyrost naturalny wynoszący 394 osoby. Nie przypisuję całego procesu wyludniania decyzjom lokalnych władz. Problemy demograficzne występują w wielu polskich miastach, a malejąca liczba urodzeń jest zjawiskiem ogólnokrajowym. Dostrzegam finansowe konsekwencje tego procesu. Drogi, szkoły, obiekty sportowe, administracja i infrastruktura komunalna wymagają utrzymania niezależnie od tego, czy gminę zamieszkuje 58 tysięcy, czy 53 tysiące osób.

Dlatego porównałem zadłużenie przypadające na jednego mieszkańca.

W 2014 roku było to około 645 zł.

Na koniec 2025 roku już około 4 102 zł.

Nominalny dług na mieszkańca wzrósł ponad sześciokrotnie. Moim zdaniem ten wskaźnik powinien towarzyszyć każdej publicznej prezentacji stanu finansów Nysy.

Kto zapłaci za zobowiązania sięgające 2045 roku?

Po przeanalizowaniu dostępnych dokumentów dostrzegam kilka równoległych procesów. Zadłużenie gminy systematycznie rośnie. Koszty funkcjonowania administracji są nominalnie znacznie wyższe niż w 2014 roku. Agencja Rozwoju Nysy przez dziewięć kolejnych lat wykazywała straty. Gmina angażuje środki finansowe w działalność swoich spółek. Jednocześnie liczba mieszkańców maleje.

Spłata części obecnych zobowiązań została rozłożona na lata czterdzieste obecnego stulecia. Dlatego chciałbym uzyskać odpowiedź na kilka konkretnych pytań. Ile z przyrostu długu od 2014 roku przeznaczono na nowe inwestycje, a ile na pokrycie deficytów i spłatę wcześniejszych zobowiązań? Ile rzeczywiście kosztowała gminę działalność ARN od 2017 roku, po uwzględnieniu wszystkich przekazanych środków pieniężnych, aportów i umów wsparcia? Jakie są całkowite przyszłe zobowiązania Gminy Nysa i jej spółek, bez podwójnego liczenia tych samych kwot? Czy zrealizowane inwestycje generują przychody lub oszczędności odpowiadające kosztom ich utrzymania i finansowania?

I wreszcie — kiedy zadłużenie Nysy zacznie rzeczywiście maleć?

Nie kwestionuję potrzeby inwestowania w rozwój miasta. Uważam jednak, że o rozwoju nie świadczy sama wartość wydanych pieniędzy. Równie ważne jest to, czy samorząd potrafi utrzymać stworzony majątek i spłacać zobowiązania bez nieustannego zwiększania zadłużenia. Na podstawie przeanalizowanych dokumentów nie stwierdzam niewypłacalności gminy ani przekroczenia ustawowych limitów spłaty długu. Stwierdzam natomiast, że rosnące zadłużenie, niewielka nadwyżka operacyjna i powtarzające się korzystanie z nowego finansowania wymagają szczególnej kontroli i publicznego wyjaśnienia.

Po ponad jedenastu latach sprawowania urzędu przez Kolbiarza uważam, że mieszkańcy mają prawo otrzymać pełny bilans finansowy tego okresu. Nie tylko zestawienie zrealizowanych inwestycji i pozyskanych dotacji. Również bilans zobowiązań, kosztów utrzymania majątku, finansowania spółek oraz wydatków, które będą obciążać budżety kolejnych lat.

Ponieważ odpowiedzialność za finanse publiczne nie kończy się wraz z kadencją burmistrza. A rachunki za dzisiejsze decyzje pozostają do zapłacenia również wtedy, kiedy ich autorzy nie pełnią już swoich funkcji.

10 TYSIĘCY.Tyle osób obserwuje dziś profil Nysa Patrzy. Po zaledwie 18 miesiącach.Dziękujemy ♥️ Za Wasze zainteresowanie...
08/10/2026

10 TYSIĘCY.

Tyle osób obserwuje dziś profil Nysa Patrzy. Po zaledwie 18 miesiącach.

Dziękujemy ♥️ Za Wasze zainteresowanie i zaangażowanie. Za dokumenty w trybie informacji publicznej, wszystkie rozmowy i spotkania.

Zaczęło się od wielkiej wody. Powódź pokazała, ile warte są puste zapewnienia o trosce i odpowiedzialności, gdy przychodzi prawdziwa próba. „Generalnie za rzekę”. Do tamtych wydarzeń będziemy wracać tak długo, aż odpowiedzialni za nie poniosą konsekwencje.

Z tamtego sprzeciwu wyrósł ruch, który doprowadził do organizacji referendum. 6 tys. mieszkańców to był dopiero początek. Kropla drąży skałę nie siłą, lecz wytrwałością. Kolejne miesiące to wyciąganie na światło dzienne setek dokumentów i spraw, które podejmowały największe redakcje w kraju.

Nie stoi za tym jedna osoba ani wąskie grono. Stoicie za tym WY. Mieszkańcy, którzy czytają, lajkują, udostępniają, komentują, sprawdzają faktury, pytają o koszty i nie wierzą w opowieści o wspólnocie, gdy jedyną wspólnotą okazuje się wspólnota interesów tych, co zawsze.

Tak właśnie wygląda społeczeństwo obywatelskie. Nie jesteśmy politykami ani żadnymi aktywistami. To bzdury opowiadane przez tych, dla których staliśmy się problemem.

Jesteśmy zwykłymi mieszkańcami Nysy, takimi jak Wy. Pracujemy, utrzymujemy rodziny, prowadzimy firmy i mierzymy się codziennie z tymi samymi problemami co każdy z Was.

Nysa Patrzy rośnie w siłę. Drzwi są otwarte, miejsca wystarczy dla wszystkich.

Dziękujemy, że jesteście ♥️

Akwa Marina. Dobre miejsca pracy. Dobre dla swoich.Wczoraj pokazaliśmy, jak firma męża kierowniczki ośrodka Akwa Marina ...
07/10/2026

Akwa Marina. Dobre miejsca pracy. Dobre dla swoich.

Wczoraj pokazaliśmy, jak firma męża kierowniczki ośrodka Akwa Marina zarobiła na miejskiej spółce blisko 130 tys. zł. Dziś zaglądamy dalej, do zestawienia umów cywilnoprawnych zawartych w 2026 roku w ramach ośrodka Akwa Marina. Dane zleceniobiorców spółka starannie zanonimizowała. Kwot i godzin już nie, a te mówią wystarczająco dużo.

Od stycznia do lipca 2026 roku Akwa Marina wydała na zleceniobiorców i usługodawców blisko 780 tys. zł. W samym lipcu było to ponad 210 tys. zł. Jeśli tempo się utrzyma, a większość umów obowiązuje do końca roku, rachunek za cały 2026 rok zamknie się kwotą około 1,3–1,4 mln zł. Do tego trzeba doliczyć składki, które spółka odprowadza od umów zlecenia. To pieniądze spółki, której podstawowym zadaniem jest dostarczanie mieszkańcom wody i odbieranie ścieków, a której przychody pochodzą w dużej mierze z rachunków płaconych przez tych samych mieszkańców.

Spółka zawarła 18 umów na obsługę kas. Od maja do lipca kosztowały one ponad 85 tys. zł, z czego w samym lipcu blisko 57 tys. zł. Cały sezon może dojść do 150 tys. zł. Część umów kasjerskich obowiązywała do 30 września, a więc już po sezonie.

Jedenaście umów z ratownikami po 50 zł za godzinę kosztowało w czerwcu i lipcu blisko 55 tys. zł, a w całym sezonie może to być ponad 100 tys. zł. Jeden z ratowników miał w umowie dodatkowo ryczałt 1 300 zł i dodatek 1 000 zł, bez wskazanej podstawy. Według naszych informacji umowy ratowników dostali też mąż i syn Anny Kopcisz. Przypomnijmy, że równolegle spółka płaciła firmie Sylwestra Kopcisza za wynajem sprzętu pływającego dla ratowników.

Recepcja, sekretariat, pomoc księgowego i „zawieranie umów” w Sosnowej Koronie kosztowały od stycznia do lipca ponad 96 tys. zł. To praca biurowa, która w normalnie zarządzanej firmie odbywa się na etatach, z umową o pracę i odpowiedzialnością pracowniczą. W Akwie Marinie odbywa się na zleceniach. Jedna z osób ma dwie umowy jednocześnie: na „zawieranie umów – Sosnowa Korona” za 55 zł za godzinę i na recepcję za 35 zł za godzinę. W maju wykazała łącznie 274 godziny, czyli prawie dziewięć godzin dziennie przez cały miesiąc, bez jednego dnia wolnego.

Marketing, eventy i social media. Tu zestawienie zaczyna przypominać kabaret. Organizator eventów przepracowuje co miesiąc równo 140 godzin, w styczniu, lutym i marcu również, kiedy nad jeziorem trudno o jakiekolwiek wydarzenie. Kosztował spółkę 41 160 zł. Specjalista od „reklamy mobilnej” od stycznia co miesiąc wykazuje równo 50 godzin, łącznie 12 250 zł. Grafik pracuje równo 100 godzin miesięcznie, łącznie 19 400 zł od kwietnia do lipca. Okrągłe, identyczne liczby godzin powtarzające się miesiąc w miesiąc trudno uznać za rzeczywistą ewidencję pracy. Wyglądają raczej na stałe pensje przebrane za umowy godzinowe.

Jest wreszcie specjalistka do spraw mediów społecznościowych z umową na 1 500 zł miesięcznie. Od kwietnia do lipca przy tej pozycji spółka wpisała: „nie wykonano zlecenia”.

Prawdziwe perełki dopiero przed nami. Ośrodek wypoczynkowy nad jeziorem, z plażą, domkami i kasą biletową, płaci zewnętrznemu doradcy za „doradztwo w zakresie funkcjonowania sieci wodno-kanalizacyjnej”. 5 352 zł miesięcznie za dziesięć godzin, czyli ponad 535 zł za godzinę i ponad 64 tys. zł rocznie. Spółka wodociągowa, która ma własnych specjalistów, kupuje na zewnątrz radę w sprawie wodociągów i księguje ją w ośrodku rekreacyjnym. Trudno o bardziej wymowny przykład absurdu.

To nie koniec. Ten sam ośrodek ma „kompleksowe usługi w zakresie cyberbezpieczeństwa” za 39 755 zł, bez jednej wykazanej godziny. Bilety na plażę, rezerwacja domku i Wi-Fi w recepcji najwyraźniej wymagają ochrony godnej banku. Do tego automatyk na ryczałcie 11 990 zł miesięcznie, niezależnie od tego, ile przepracuje. W czerwcu wykazał 63 godziny, co daje około 190 zł za godzinę, a za cały rok może to być ponad 130 tys. zł. Do kompletu dwóch elektroenergetyków, z których jeden zarabia 100 zł za godzinę plus dodatek. Łącznie obaj kosztowali do lipca blisko 68 tys. zł. Automatyk, dwóch energetyków i usługodawca od cyberbezpieczeństwa: tak wygląda zaplecze techniczne kąpieliska w Skorochowie.

Ośrodek ma też czterech specjalistów od ochrony przeciwpożarowej, każdy po równo 30 godzin miesięcznie, za ponad 61 zł za godzinę. Do lipca kosztowali ponad 52 tys. zł. Dwie z tych umów rozwiązano 31 lipca, co samo w sobie pokazuje, że nie byli potrzebni. Pytanie, dlaczego przez siedem miesięcy płacono czterem.

Każdą z tych umów ktoś podpisał i każdą ktoś zatwierdził. Nad spółką stoi rada nadzorcza, a prawa właściciela w imieniu gminy wykonuje Kolbiarz. To on odpowiada za to, co dzieje się z naszymi pieniędzmi. Odpowiada, choć najwyraźniej nie panuje już nad niczym. Ośrodek rekreacyjny płaci doradcy za radę w sprawie wodociągów, utrzymuje specjalistę, który nie wykonuje zleceń, a jego kierowniczka zleca usługi firmie własnego męża.

Nysa to ludzie. Swoi ludzie.

Adres

Nysa

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Nysa Patrzy opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij