08/10/2026
🏗️❌ JAK (NIE)REWITALIZUJEMY SOSNOWCA, czyli jak 13 milionów złotych przeszło nam koło nosa
W lipcu rozstrzygnięto jeden z kluczowych konkursów rewitalizacyjnych. Sosnowiec startował w nim z projektem „Sosnowiec w nowej odsłonie – przywracamy przestrzeń mieszkańcom”. Wniosek opiewał na kwotę 15,3 mln złotych, z czego 2 mln to środki miejskie. Wniosek uzyskał 29 punktów, a próg dający dofinansowanie wynosił 32 punkty.
Jak to się stało? 🤔
1️⃣ Premia na starcie
Po pierwsze, należy podkreślić, że Sosnowiec jako miasto o wysokim natężeniu problemów rewitalizacyjnych otrzymał, w tym konkursie, od Urzędu Marszałkowskiego maksymalną premię 5 punktów już na starcie. Miało to wyrównać nasze szanse w walce z bogatszymi gminami.
Nawiązując do grafiki, wszyscy mieli do przebycia ten sam dystans, ale Sosnowiec, razem z kilkoma innymi gminami, jechał po trasie z większej górki.
Miasto znało również kryteria oceny projektów. Wśród nich były m.in. stopień przygotowania inwestycji czy obecność obiektów w rejestrze zabytków.
2️⃣ Szeroki pakiet, słaba gotowość inwestycyjna
Miasto zdecydowało się objąć jednym wnioskiem bardzo szeroki pakiet przedsięwzięć. Samo w sobie było to dopuszczalne. Problem w tym, że duża część tego pakietu była słabo przygotowana inwestycyjnie.
Do jednego wniosku wrzucono 8 projektów umieszczonych w Gminnym Programie Rewitalizacji, w 11 lokalizacjach. Obejmowały one „rewitalizacyjne” działania od montażu windy w bibliotece, przez strefy chilloutu w szkołach, po osiedlowe skwery.
Wybrano formułę „zaprojektuj i wybuduj” opartą na Programie Funkcjonalno-Użytkowym. To ograniczało ryzyko ponoszenia wcześniej kosztów pełnej dokumentacji, ale w konkursie, który premiował gotowość inwestycyjną, miało swoją cenę punktową.
Koszt tej oszczędności? Przynajmniej 8 punktów.
❌ 0/6 pkt za przygotowanie inwestycji
❌ 0/2 pkt za ochronę zieleni
Umieszczenie tak wielu projektów o tak niskim poziomie przygotowania było właśnie tym kijem wsadzonym sobie w szprychy.
3️⃣ A co z dziedzictwem? 🏭
Na początku roku w Wyborcza.pl Sosnowiec ukazał się artykuł mówiący o „kompleksowej rewitalizacji wieży wyciągowej” Huty „Katarzyna”. Można było sądzić, że to kotwica całego projektu.
W rzeczywistości zabytkowy obiekt stanowił zaledwie 12,4% budżetu projektu – 1,89 mln zł – i sprowadzał się do podstawowego zabezpieczenia murów oraz posprzątania gruzu.
Co więcej, wieża figuruje jedynie w ewidencji gminnej, a nie w wojewódzkim Rejestrze Zabytków, więc miasto straciło tutaj kolejny punkt. Przy tylu obiektach wpisanych do Rejestru i wymagających ratowania na terenie naszego miasta, wybór tego obiektu, w kontekście warunków konkursu, jest co najmniej dyskusyjny.
Ale i tak największą część – 44% – chciano przeznaczyć na rewitalizację czterech skwerów w centrum miasta.
💸 Efekt? Około 13 mln zł nie trafiło do Sosnowca
Wniosek był poprawny formalnie, ale okazał się za słaby punktowo.
𝗣𝗿𝘇𝘆 𝘁𝗮𝗸 𝗱𝘂𝘇̇𝗲𝗷 𝘀𝗸𝗮𝗹𝗶 𝗽𝗼𝘁𝗿𝘇𝗲𝗯 𝗿𝗲𝘄𝗶𝘁𝗮𝗹𝗶𝘇𝗮𝗰𝘆𝗷𝗻𝘆𝗰𝗵 𝗦𝗼𝘀𝗻𝗼𝘄𝗰𝗮 𝗺𝗶𝗮𝘀𝘁𝗼 𝘄𝗲𝘀𝘇𝗹̷𝗼 𝗱𝗼 𝗷𝗲𝗱𝗻𝗲𝗴𝗼 𝘇 𝗻𝗮𝗷𝘄𝗮𝘇̇𝗻𝗶𝗲𝗷𝘀𝘇𝘆𝗰𝗵 𝗻𝗮𝗯𝗼𝗿𝗼́𝘄 𝘇 𝗯𝗮𝗿𝗱𝘇𝗼 𝗿𝗼𝘇𝗽𝗿𝗼𝘀𝘇𝗼𝗻𝘆𝗺 𝗽𝗮𝗸𝗶𝗲𝘁𝗲𝗺 𝗽𝗿𝘇𝗲𝗱𝘀𝗶𝗲̨𝘄𝘇𝗶𝗲̨𝗰́, 𝗯𝗲𝘇 𝘄𝘆𝘀𝗼𝗸𝗶𝗲𝗴𝗼 𝗽𝗼𝘇𝗶𝗼𝗺𝘂 𝗴𝗼𝘁𝗼𝘄𝗼𝘀́𝗰𝗶 𝗶𝗻𝘄𝗲𝘀𝘁𝘆𝗰𝘆𝗷𝗻𝗲𝗷 𝗶 𝗯𝗲𝘇 𝗺𝗮𝗸𝘀𝘆𝗺𝗮𝗹𝗻𝗲𝗴𝗼 𝘄𝘆𝗸𝗼𝗿𝘇𝘆𝘀𝘁𝗮𝗻𝗶𝗮 𝘇𝗻𝗮𝗻𝘆𝗰𝗵 𝗸𝗿𝘆𝘁𝗲𝗿𝗶𝗼́𝘄 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝘂𝗷𝗮̨𝗰𝘆𝗰𝗵.
Czy 13 milionów to dużo? Dla porównania p**a tegorocznego Budżetu Obywatelskiego to 10 milionów.
A takie konkursy nie odbywają się co roku, tylko co kilka lat.
Startując z górki, wkładamy sobie kij w szprychy, przewracamy się i znów zostajemy krok w tyle.
⚠️ Przy skali problemów rewitalizacyjnych miasta to FATALNA wiadomość.
Oczywiście to konkurs – przed jego rozstrzygnięciem nie wiadomo, ile będzie wniosków ani jaka będzie ich punktacja. Jednak tutaj zrobiono naprawdę niewiele w kontekście selekcji i przygotowania projektów, żeby zwiększyć swoje szanse. Problem nie wynika jednak z treści samego wniosku. On wynika z treści Gminnego Programu Rewitalizacji - tego, że jego zapisy wyglądają tak, jakby proces zbierania projektów polegał w dużej mierze na zsumowaniu wewnętrznego zapotrzebowania miejskich instytucji, a nie na spojrzeniu na to co faktycznie może dać impuls miastu. Rewitalizacja nie powinna być tylko sumą potrzeb remontowych i inwestycyjnych miejskich instytucji. Powinna być próbą świadomego i wspólnego z mieszkańcami, wyboru kilkunastu czy kilkudziesięciu działań, które razem rzeczywiście zmienią zdegradowane fragmenty miasta.
🏛️ Czy jako Komitet Rewitalizacji mogliśmy temu zapobiec?
Nie.
Nasz Komitet spotkał się po raz pierwszy w grudniu 2025 roku, podczas gdy wniosek musiał zostać złożony do września 2025 roku. Nie mieliśmy więc żadnej możliwości zapoznania się z nim.
Oczywiście Komitet mógł zostać powołany wcześniej, ale tego nie zrobiono.
Co znamienne, wynik tego naboru nie został po fakcie przedstawiony i omówiony. Sam natrafiłem na niego dopiero później w dokumentacji konkursowej i poprosiłem o pełną dokumentację.
🔎 Czy miasto wyciąga wnioski?
Czekamy obecnie na rozstrzygnięcie kolejnego konkursu – dotyczącego dofinansowania rewitalizacji Dworca Południowego.
Tutaj, jak można przypuszczać, punktów będzie więcej, choć jest to konkurs, w którym faworyzowane są obiekty na terenach pogórniczych, a Dworzec – z tego co wiem – na takim terenie nie jest. Termin składania wniosków upłynął z końcem marca 2026 roku.
Czy ten wniosek został w jakiejkolwiek formie przedstawiony Komitetowi Rewitalizacji do zaopiniowania?
Nie.
Moim zdaniem taki wniosek powinien przynajmniej zostać Komitetowi przedstawiony do informacji i dyskusji – właśnie po to, żeby Komitet nie dowiadywał się o kluczowych projektach rewitalizacyjnych dopiero po ich złożeniu.
To nie jest to dla mnie wyłącznie historia jednego przegranego konkursu. Ten przypadek dobrze pokazuje szerszy problem sosnowieckiej rewitalizacji - dużo rozproszonych działań, mało przygotowanych projektów strategicznych i zbyt mało myślenia o tym, co naprawdę może stać się impulsem do zmiany całego obszaru. Przegrywamy na tym wszyscy, przegrywa Sosnowiec.