1Pułk Ułanów Krechowieckich Kawalerii Narodowej RP . US Army Cavalry
HYMN
1Pułku Ułanów Krechowieckich
od 24 lipca 2007r. Helmer i G. Krier
Na pole bitwy szary nocy spłynął mrok,
Znużona dziennym bojem wiara twardo śpi. Hej!
Pieśń dedykowana 1 Pułkowi Ułanów Krechowieckich
Wizja szyldwacha
Słowa: Stanisław Ratold,
muzyka: Ch. Na warcie młody szyldwach w dal wytęża wzrok I o przeszłości dawnej dziwne roi sny. I oto widzi: hen rycerzy pędzi huf –
W zwycięstwa łunie białe orły chwieją się –
Tratują, sieką, rżą, czernieje morze głów,
To nieśmiertelność mknie! Barwny ich strój,
Amaranty zapięte pod szyją. Ech, Boże
mój! Jak to polskie ułany się biją –
Ziemia aż drga...
Młody szyldwach więc oczy przeciera...
Tak, on ich zna –
To ułani spod Samosierra. Wtem na horyzont hen czarny wypełza gad,
O, jakiż straszny sen – kartaczy sypie grad,
Lecz nie drży zbrojny szyk,
Choć śmierć się wokół szerzy. Jęk, wrzawa, zgiełk i krzyk,
To giną bohaterzy. Wtem mignął ktoś, a pod nim biały koń. Armat huk! Widzi Bóg
Krwawy plon – Polski zgon. Do górnych sfer
Wznosi krzyk żołnierz i adiutant:
„Vive l’Empereur! Morituri te salutant!”. Wielu z nich, gdy trąby grały,
Zginęło tam dla wiecznej chwały! Minęła noc i mrok rozproszył krwawy świt.
Żołnierze wstają, słychać wokół śmiech i gwar,
I wieszczy sen szyldwacha rozwiał się jak mit,
I tylko w piersi jego płonął dziwny żar. Wtem przyszedł krótki rozkaz: „Na koń, marsz co sił! I do ataku pędź – los bitwy waży się!”. I oto sprawdza się, co szyldwach w nocy śnił. nieśmiertelność mknie. Szary ich strój,
Z amarantów wyłogi pod szyją. Jak to polskie ułany biją –
Ziemia aż drży...
Ty, historio, nam o tym opowiedz. Z ócz lecą skry –
To ułani spod Krechowiec! Najważniejsze Daty z historii 1Pułku Ułanów Krechowieckich płk Bolesława Mościckiego Kawalerii Narodowej R.P US Army Cavalry
1. 1774 - 1792r. Powstanie Pułku Ułani Królewscy pełna nazwa Pułk 1-szy J.K.M.ci RZPLITEJ LEKKIEJ JAZDY-ułani nadworni. Dowódcy Pułkownicy: Wojno, Kening Stanisław 1783r. Wojciechowski Franciszek 1794r.
2. 1794r. -Udział Pułku w Insurekcji Kościuszkowskiej stoczone bitwy Warszawa,17.IV.1794r. Nowy Dwór 26.IV, Słonim 3.VIII, Zegrze 18VIII, Krupczyce 16.IX, Brześć 17.IX, Maciejowie 10.X, Praga 4.XI,
3. 1808r. 1 Pułk Ułanów Nadwiślańskich bitwa pod Tudelą 9.VI.1808r., Mallen 13.VI, Alagon 14VI, oblężenie Saragossy 16.VI – 14.VIII, Tudela 23.XI, Almaraz 25.XII, Yevenes 24.III. 1809, Ciudad-Real 27.III, Santa-Cruz 28.III, Alenbillas 22.V, Talavera de-la-Reina 28.VII, Almonacid 11.VIII, Ocana 18.XI, Organ, Tortowa 4.VII 1810r., Rio Almanzor XI, Lorca, Cor 12.I.1811r., Albuhera 16.V, Olivenza, Baza, Berlanga IX, Budziszyn (Bautzen) 19.V.1813r., Drezno 27.VIII i 7.X do 11.XI, Pirna 17.X, Ligny 16.VI. 1815r., Waterloo 18.V,
4. 18.VI.1811r. Przemianowanie Pułku na 7 Pułk Lansjerów Cesarza Napoleona. Jednocześnie działa zapisany Rozkazem Ministra Wojny Księcia Józefa Poniatowskiego i Koszaruje w Koszarach Mirowskich 1. Pułk Ułanów Szwoleżerów Gwardii Cesarza Napoleona Bonapartego. Starania Polaków o utworzenie prestiżowego oddziału w Gwardii cesarza datowały się już od 1804 roku. Napoleon skłonił się ku temu podczas kampanii 1806/1807 w Polsce. Towarzyszyła mu Gwardia Honorowa Polska złożona z młodzieży arystokratycznej i średnioszlacheckiej, której dowódcami byli późniejsi oficerowie pułku: Wincenty Krasiński, Tomasz Łubieński i Jan Kozietulski. Gwardziści odznaczyli się pod Pułtuskiem i Łopacinem. Nie wiadomo, czy ostateczna decyzja o utworzeniu oddziału polskich szwoleżerów gwardii wiązała się z myślą o swoistym zabezpieczeniu wierności polskiego ziemiaństwa, wcale nie tak jednomyślnie popierającego Napoleona czy stanowiła dowód uznania cesarza dla wkładu Polaków w jego zwycięstwa. Stworzenie polskiego pułku w Gwardii Cesarskiej nie miało znaczenia militarnego, jednak poprzez jego skład wywodzący się z elity narodu wiązało ją bezpośrednio ze "sprawą" Napoleona, a jednocześnie, co dla nowej dynastii miało również znacznie, skojarzyło tę ostatnią z ważnymi europejskimi rodami arystokratycznymi. Dekret tworzący oddział Napoleon podpisał 6 kwietnia 1807 w Finckenstein (Kamieńcu Suskim). Pułk miał być jednostką elitarną. Składał się wyłącznie z ochotników przyjmowanych z zachowaniem cenzusu majątkowego i stanowego – chłopów do pułku nie przyjmowano. W efekcie korpus oficerski pułku stanowili prawie w całości przedstawiciele rodów magnackich i bogatej szlachty, a żołnierzami była w większości szlachta. Wzbudziło to pewne niezadowolenie wśród weteranów, którymi mieli dowodzić niedoświadczeni młokosi. Dla niektórych doświadczonych legionistów zabrakło miejsc oficerskich. Pułk formował się w koszarach Mirowskich w Warszawie. Pierwsza kompania pierwszego szwadronu w sile 125 koni pod dowództwem Tomasza Łubieńskiego gotowa była do wymarszu w czerwcu 1807. Publiczny pokaz umiejętności szwoleżerskich wzbudził wśród warszawiaków powszechne uznanie. Pułk został partiami wysłany do Hiszpanii. W boju po raz pierwszy znalazł się 14 lipca 1808 r. pod Medina del Rio Seco (dwa szwadrony pod dowództwem Kozietulskiego). 30 listopada 1808 roku doszło do najsłynniejszej w historii szwoleżerów szarży, na przełęczy Somosierra. Brał w niej udział 3. szwadron dowodzony zastępczo przez Kozietulskiego. Szwadron był tego dnia odkomenderowany do bezpośredniej asysty przy cesarzu. Po załamaniu się francuskiego natarcia piechoty Napoleon wydał szwoleżerom rozkaz zdobycia wąwozu. Wąska droga wiodąca na szczyt (300 metrów różnicy poziomów na odcinku 2500 metrów) i ograniczona z obu stron metrowej wysokości murkiem kamiennym, a ponadto obsadzona topolami, uniemożliwiała atak plutonami, dlatego został on poprowadzony czwórkami w szyku kolumnowym. Po zdobyciu pierwszej baterii atakujący, nie zwalniając tempa szarży prowadzonej galopem, w ciągu ośmiu minut dotarli na szczyt przełęczy. Doprowadziło to w rezultacie do zdobycia wszystkich czterech baterii i otwarcia drogi przez wąwóz na Madryt dla całej armii. Rozkaz ataku był tak trudny do wykonania, że pojawiają się głosy historyków twierdzące, iż Napoleonowi chodziło jedynie o demonstrację, pozorowany atak odwracający uwagę, który Kozietulski źle zrozumiał. Zdobycie szczytu przełęczy siłami jednego szwadronu wzbudziło zdumienie i zachwyt. Na szczęście Napoleon potrafił wykorzystać efekt szaleńczego ataku Polaków, posyłając w ślad za nimi posiłki. Kilkunastu szwoleżerów, którzy dotarli na szczyt, nie byłoby w stanie utrzymać pozycji. Szarża przeszła do historii jako najefektowniejsze zwycięstwo polskiej kawalerii w czasie wojen napoleońskich i jednocześnie najtańsze zwycięstwo Napoleona. Stała się legendą i inspiracją dla twórczości literackiej i malarstwa. Na jej tle dochodziło i dochodzi nadal do sporów o wkład Polaków w zwycięstwa Napoleona, o zamiary cesarza w stosunku do Polski, a nawet o charakter interwencji francuskiej w Hiszpanii. Pułk pozostał w Hiszpanii do lutego 1809 r. W tym czasie brał udział w zdobyciu Madrytu, a następnie w walkach marszałka Soulta z Anglikami w Portugalii. Stu szwoleżerów pod dowództwem Tomasza Łubieńskiego eskortowało Napoleona podczas jego powrotu do Paryża. "Szarża pod Samosierrą"
W marcu 1809 roku pułk wszedł w skład armii przygotowywanej do wojny z Austrią. 22 maja Ułani Szwoleżerowie bili się pod Essling. 6 lipca 1809 roku w bitwie pod Wagram szwoleżerowie popisali się znów szarżą, która umocniła ich legendę. W brawurowym ataku rozbili pułk ułanów księcia Schwarzenberga, czym zapobiegli odcięciu armii od mostów na Dunaju. W czasie szarży odebrali ułanom ich lance i już z tą bronią atakowali dalej. Należy zaznaczyć, że większość ułanów Schwarzenberga stanowili Polacy z Galicji. W związku z tym wydarzeniem Napoleon miał powiedzieć: Dać im te lance, jeśli tak dobrze umieją się nimi posługiwać. Nastąpiła w związku z tym zmiana nazwy oddziału na szwoleżerów-lansjerów. Rok 1810 i 1811 to w historii pułku czas odpoczynku, służby dworskiej, odbierania nagród i uzupełnień strat osobowych. Tylko około 400 lansjerów walczyło w Hiszpanii nad Ebro pod dowództwem grosmajora Ch. Delaitre'a. Oddział szwoleżerów eskortował parę cesarską w podróży do Belgii, a samego Napoleona w jego inspekcji nadmorskich prowincji cesarstwa. Główną kwaterą pułku było Chantilly. Kozietulski otrzymał oficerską gwiazdę Legii Honorowej, przedstawiony został do polskiego orderu Virtuti Militari oraz otrzymał tytuł barona. Wincenty Krasiński został generałem brygady i hrabią. Wielu innych żołnierzy i oficerów otrzymało odznaczenia i awanse za męstwo. "Bitwa pod Somosierrą"
20 lutego 1812 roku pułk otrzymał rozkaz wymarszu do Niemiec. 11 marca został skoncentrowany w Toruniu. 1 maja przekroczył (powiększony o sformowany w Poznaniu piąty szwadron) wschodnią granicę Księstwa Warszawskiego. 22 czerwca 1812 roku Napoleon wydał w Wiłkowyszkach odezwę o wybuchu II wojny polskiej, co oznaczało wojnę z Rosją. W pierwszym etapie wojny pułk przydzielony został do cesarskiej Kwatery Głównej, a jeden szwadron stanowił osobistą ochronę marszałka Davouta. Ulani Szwoleżerowie spełniali często funkcje policyjne. Bili się pod Wilnem (28 czerwca 1812), Mohylewem (22 lipca 1812) i Smoleńskiem (16 sierpnia 1812). W bitwie pod Borodino stanowili rezerwę. Do Moskwy wkroczył z Napoleonem tylko szwadron służbowy (pozostałe kilka dni później). Eskorta pięćdziesięciu szwoleżerów-lansjerów wyprowadziła cesarza z płonącego Kremla. Wysokie morale i dyscyplina szwoleżerów ujawniły się podczas odwrotu Wielkiej Armii. Byli jedną z nielicznych jednostek, która zachowała zdolność bojową do końca. 25 października 1812 walczyli pod Borowskiem i Małojarosławcem z Kozakami. W tym też dniu służbowy szwadron uratował Napoleona pod Horodnią przed dostaniem się w ręce Kozaków. 17 listopada szwoleżerowie wzięli udział w bitwie pod Krasnem a 28 listopada walczyli nad Berezyną. 5 grudnia Napoleon opuścił wojsko udając się do Paryża. Towarzyszyła mu do Oszmiany 7. kompania szwoleżerów (nowo przybyłe uzupełnienie), jako osobista eskorta. Pułk eskortował cesarski skarbiec. Do Wilna dotarł 9 grudnia. W kampanii pułk poniósł ogromne straty. Pod koniec grudnia liczył tylko 374 ludzi; koni było jeszcze mniej. Jego liczebność była jednak i tak większa niż wszystkich pozostałych pułków konnych gwardii. Szwoleżerowie zyskali sobie wielkie uznanie przeciwników. Kozacy, którzy w ostatniej fazie odwrotu byli prawdziwą zmorą resztek Wielkiej Armii, niejednokrotnie uciekali na sam widok szwoleżerskich patroli. Walcząc w kampanii 1813 I Pułk Ułanów Szwoleżerów – Lansjerów Gwardii Cesarza Napoleona Bonapartego przechodził jednocześnie reorganizację i dokonywał uzupełnień stanu liczbowego. Wiosną cztery szwadrony pułku (dowódcy : Wincenty Krasiński, Dominik Radziwiłł, Paweł Jerzmanowski, Dezydery Chłapowski) brały udział w bitwach pod Lützen (2 maja), Bautzen (5 maja), Budziszynem i Reichenbach (22 maja) (Dzierżoniów). 12 lipca, odtworzony, liczący siedem szwadronów pułk, wszedł w skład nowej Wielkiej Armii. Pułk podzielono na dwa regimenty. Sześć kompanii znalazło się w dywizji kawalerii Starej Gwardii generała Walthera. Osiem młodszych kompanii i kompania Tatarów włączone zostały do II dywizji lekkiej kawalerii gwardii generała Lefevre'a. Pierwszy regiment towarzyszył Napoleonowi. Pod Peterswalde rozbił pruski pułk huzarów lejbgwardii dowodzony przez syna generała Blüchera. W bitwie pod Lipskiem (18 i 19 października) brały udział oba regimenty. Po bitwie zniechęcenie ogarnęło na pewien czas nawet elitarnych szwoleżerów. Zdarzył się bezprecedensowy w dziejach pułku wypadek. Około pięćdziesięciu żołnierzy zdezerterowało. Pod Hanau (30/31 października) kolejną wspaniałą szarżą dokonaną wraz z pozostałą kawalerią gwardii, szwoleżerowie otworzyli resztkom armii drogę powrotu do Francji. "Nieudana szarża brytyjskiej jazdy"
Według dekretów organizacyjnych (nominacyjnych) wydanych 7 kwietnia dowódcą pułku został Wincenty Krasiński (ojciec poety Zygmunta). Pułk miał się składać ze sztabu i czterech szwadronów dzielących się na dwie kompanie (półszwadrony) po 125 żołnierzy każda. W skład kompanii wchodziło 5 plutonów. Stanowiska podpułkowników (grosmajorów) i jednocześnie instruktorów objęli Francuzi: Charles Delaitre z mameluków gwardii i Pierre Dautancourt z żandarmerii wyborowej. Dowódcami dwóch pierwszych szwadronów zostali Tomasz Łubieński i Jan Kozietulski. Dołączyli do nich później Ferdynand Stokowski, i Henryk Kamieński. Wśród dowódców plutonów byli: Antoni Potocki, Paweł Jerzmanowski, Łukasz Wybicki (syn Józefa Wybickiego), Józef Szymanowski, Józef Jankowski, Seweryn Fredro. Stan pułku liczył 60 oficerów i ok. 1000 żołnierzy. W 1812 r. sformowano piąty szwadron, dowództwo którego objął Paweł Jerzmanowski. Na początku 1813 roku do pułku włączono resztki 3 Pułku Szwoleżerów Litewskich, oddział żandarmów litewskich i kompanię Tatarów co zwiększyło liczbę kompanii do trzynastu. W maju i czerwcu tego roku zwiększono liczbę kompanii do piętnastu (117 oficerów i 1775 żołnierzy). W grudniu 1813 roku przywrócono starą organizację pułku, czyli 4 szwadrony i 8 kompanii. Z reszty sformowany został 3 pułk eklererów gwardii pod dowództwem Jana Kozietulskiego. Polscy szwoleżerowie gwardii byli – zgodnie z przydziałem – na żołdzie francuskim. W 1809 roku (po bitwie pod Somosierrą 30 listopada 1808) pułk został zaliczony do Starej Gwardii. W starszeństwie oddziałów Gwardii następował po strzelcach konnych, a wyprzedzał mameluków. Po pierwszej abdykacji Napoleona (6 kwietnia 1814) połączono szwoleżerów i eklererów w jeden pułk wyłączając z niego szwadron Pawła Jerzmanowskiego, który udał się ze swoim wodzem na Elbę. 1 maja 1814 r. wyłączono pułk z armii francuskiej i włączono do polskiej, a 7 czerwca w Saint Denis zaprezentował on się przed nowym wodzem, wielkim księciem Konstantym i wyruszył do Polski. Projektując mundury szwoleżerów wzorowano się na kawalerii narodowej sprzed 1794 r. Granatowa kurtka miała amarantowy kołnierz, mankiety i wyłogi. Obcisłe granatowe spodnie (rajtuzy) były podszyte skórą i ozdobione amarantowym, pojedynczym lampasem. Kołnierz i wyłogi munduru paradnego zdobił dodatkowo srebrny wężyk, a rajtuzy dwa amarantowe lampasy (mundury paradne oficerskie były biało-amarantowe). Wysokie na 22 cm czapki miały blachę naczelną z mosiądzu (oficerowie ze srebra) ze wschodzącym słońcem i złotą literą "N" na srebrnym tle oraz srebrne (oficerowie) lub białe (żołnierze) kordony. W wersji paradnej nad czapką powiewała 47 centymetrowa kita z czaplich, strusich lub kapłonich białych piór, a z boku doczepiona była kokarda "tricolore" ze srebrnym, przykrywającym ją, krzyżem maltańskim[. Oficerowie nosili granatowe, a żołnierze białe płaszcze. Szwoleżerowie byli uzbrojeni w szable, początkowo pruskie, kiepskiej jakości, a od marca 1809 we francuskie. Również pruskie karabinki i pistolety wymieniono stopniowo na francuskie mousquetonnes (karabinki jazdy). Lance o długości 2,08 m z biało-amarantowymi proporczykami otrzymali dopiero na przełomie 1809 i 1810 r, po bitwie pod Wagram (6 lipca 1809), gdzie odebrali lance austriackim ułanom i dalej szarżowali z nimi. Wtedy też zmieniono nazwę oddziału na lansjerów (fr. 1er Régiment de Lanciers de la Garde Impériale). Hymnem pułkowym był "Marsz trębaczy":
Witamy was, witamy was,
Jeżeliście nasi kochajcie nas, kochajcie nas. Witamy was, witamy was,
Jeżeliście wrogi szanujcie nas, szanujcie nas. Do zwycięstw przywykli wkraczamy do was,
Obejścia wzglęgnego żądamy po was,
A wy się nic złego, a wy się nic złego
Nie bójcie od nas! Do zwycięstw przywykli wkraczamy do was,
Polacy po świecie wojujemy was! My za Polskę naszą i za sławę naszą
Wojujemy was! W kampanii obronnej Francji roku 1814 Ułani Szwoleżerowie i eklererzy brali udział prawie we wszystkich bitwach. Walczyli pod Saint Dozier (27 stycznia), Brienne (29 stycznia), La Rohtiere (2 lutego), Champaubert (10 lutego), Montmirail (11 lutego), Vauchamps (14 lutego), Montereu (18 lutego), Troyes (24 lutego), Berry-au-Bac (5 marca), Craonne (7 marca), Laon (8 marca), Reims (13 marca), La Fere-Champenoise (28 marca), Arcis-sur-Aube (20 i 21 marca), Vitry (23 marca), St. Dizier (26 marca), Bourget (29 marca). Brali udział w obronie Paryża (30 marca). Do końca pozostali wierni Napoleonowi. Po zdradzie marszałka Marmonta osłaniającego Fontainebleau, Kozietulski poprowadził oba polskie pułki gwardii do Fontainebleau. Tu po raz ostatni Napoleon przeprowadził przegląd swoich polskich gwardyjskich oddziałów. Po jego abdykacji zwycięzcy wyłączyli szwoleżerów z francuskiej armii. Szwoleżerowie wrócili do ponownie zajętego przez zaborców kraju, wchodząc do nowo powstałej armii Królestwa Polskiego. Szwadron ochotników pod dowództwem majora Pawła Jerzmanowskiego towarzyszył Napoleonowi na Elbę (Szwadron Elby). Podczas "marszu na Paryż" szwadron znajdował się w awangardzie oddziału Napoleona. W okresie "stu dni", liczący 225 osób polski oddział, włączony był do dywizji czerwonych lansjerów generała Colberta i zachował polskie mundury (w dekrecie pozbawiającym cudzoziemców możliwości służby w gwardii, Napoleon zrobił wyjątek dla Szwadronu Elby). Pomimo odezwy wielkiego księcia Konstantego wzywającej Jerzmanowskiego do odprowadzenia, pod groźbą surowych kar, szwadronu do kraju, szwoleżerowie walczyli pod Ligny i Waterloo (18 czerwca 1815). Po przegranej, Szwadron Elby wycofał się wraz z marszałkiem Davoutem za Loarę. 1 października 1815 roku żołnierzy szwadronu zwolniono ze służby francuskiej. A CZYJEŻ TO IMIĘ (Samosierra). Tekst Marii Konopnickiej, melodia nieznanego kompozytora. Popularna piosenka o sławnym zdobyciu wąwozu Samosierra przez polską kawalerię w okresie wojen Napoleońskich. Śpiewana chętnie przez żołnierzy w okresie międzywojennym . Pieśń o 1Pułku Ułanów Szwoleżerów Gwardii Cesarza Napoleona Bonapartego --powołanego Rozkazem w Warszawie w Koszarach Mirowskich. Sformowanie 9 kwietnia 1807 r.Rozformowanie 1815r
Szwoleżer z języka francuskiego oznaczało Lekkokonnego
A CZYJEŻ TO IMIĘ
A czyjeż to imię,
Rozlega się sławą,
Kto walczy za Francję,
Z Hiszpanami krwawo? To konnica polska,
Sławne szwoleżery
Zdobywają cudem
Wąwóz Somosierry. Już francuska jazda,
Cofa się w nieładzie,
Pod śmiertelnym ogniem
Wał trupów się kładzie. A wtem Napoleon
Na Polaków skinął:
Skoczył Kozietulski,
W czwórki jazdę zwinął. Na wiarusów czele
Jak piorun się rzucił,
Wziął pierwszą baterię,
Ale już nie wrócił. Skoczył Dziewanowski
Jak piorun się rzucił
Wziął drugą baterię -
Ale już nie wrócił. Skoczył Krzyżanowski
Jak piorun się rzucił,
Wziął trzecią baterię -
Ale już nie wrócił. Jeszcze się została
Ta bateria czwarta...
Bronią jej Hiszpanie,
Walka wre zażarta. Niegolewski młody
Wspiął konia ostrogą -
- Może stracę życie -
Lecz sprzedam je drogo! Jak wicher się rzucił,
I jak błyskawica
A za nim, jak burza
Ta polska konnica. Już biorą armaty,
Już tną kanoniery,
Już wzięli Polacy
Wąwóz Somosierry! Niegolewski ranny
Z konika się chyli -
Napoleon do piersi
Orła mu przyszpili. I rzecze ściskając
Rannego Ułana junaka:
- Nie ma niepodobnej
Rzeczy - dla Polaka.
5. 1814r.W Sedanie z zreorganizowanych 2 szwadronów Krakusów Ksiecia Józefa Poniatowskiego powstaje zalążek 1 Pułku Ułanów w Kraju w Poznaniu.
6. 1815r. utworzony 1 Pułk Ułanów. Dnia 5.VI. 1825r. nazywany ,, Pułkiem Ułanów jego królewiczowskiej mości księcia Oranji, Nr.1”Szef: jego królewiczowska mość następca tronu Niderlandzkiego, książę Oranji. 1817r. 27 września Pułk wchodzi w skład Korpusu Gwardii.dowództwo1Pulku Ułanów stacjonuje w Warszawie dowódca płk Wincenty Szeptycki. Dyslokacja: 1 szwadron w Lubartowie, 2 szwadron w Dyslokacji Parczewie, 3 szwadron w Opatowie, 4 szwadron w Łęczycy. Dowódcy: 1815r. płk Jan Tomicki, 1830r. płk Ludwik Bukowski
7. 1830 - 1831r. Pułk bierze czynny udział w Powstaniu Listopadowym i Wojnie Polsko Rosyjskiej-Bitwy Wawer, Białołęka ,Węgrow,Dębe Wielkie, Iganie.
8. Bitwy: Siedlce 9.II, Liw 11.II, Stoczek 14.II, Liw 16.II, Kałuszyn 17.II, Nowa Wieś 19.II, Grochów 25.II, nad Narwią 20.III, Ostrołęka 26.III, Rożan 4.IV, Węgrów 14.IV, Boreml 19.IV, Sokołów 20.IV, Długosiodło 16.V, Plewki, Laski, Jakać 17.V, Bielsk 22.V, Hajnowszczyzna 23.V, Chrynki 26.V, Lida 31.V, Użogość 5.VI, Rykotny, Malowanka 12.VI, nad rzeką Waką 17.VI, Wilno 19.VI, Siwka 4. VIII, Ejragoła i Plembork 5.VIII, Karczew 23.VIII, Krynka 28.VIII, Opole 15.Ix,
Pułk otrzymał 1 krzyż kawalerski, 23 złotych i 19 srebrnych.
13. 1848r. Udział Pułku W Powstaniu Poznańskim 1 Pułk Ułanów sformowano we Wrześni. -347 Ułanów Bitwy Książ, Miłosław, Września, Sokołowo.
14. 1848 - 1849r. Udział 1 Pułku Ułanów w Wiośnie Ludów na Węgrzech bitwy Arada, Solnok -i wiele innych.
15. 1863r. Udział 1Pulku Ułanów w Powstaniu Styczniowym wchodził w skład Kaliskiej Brygady Jazdy pod dowództwem gen Edmunda Taczanowskiego. Bitwy - Walewice, Sędziejowice Pułk bił się do wiosny 1864r.
16. 1914r. Zawiązanie zalążka 1Pułku Ułanów w formie 2 szwadronów w grudniu wchodzi w skład Jazdy Legionu Polskiego-Legion Puławski
17. 1916r. W styczniu sformowano Polski Ułański Dywizjon wchodzący w skład Brygady Strzelców Polskich. W okresie październik grudzień zakończono organizacje Pułku jako 1Pułk Ułanów.
18. 1917r. 24 lipca 1Pułk Ułanów zwycięża pod Krechowcami koło Stanisławowa Bitwa historyczna porównywalna do Grunwaldu.Liczne szarże na niemiecką piechotę –doborowe odziały Pułki Bawarskie.
19. 1917r. Przysięga 1Pułku Ułanów w Mińsku Litewskim w rocznicę obchodów Kościuszkowskich. Pułk Wchodzi w skład 1 Korpusu Polskiego-tereny dzisiejszej Białorusi.
20. 1918r. Odtworzenie prowadzenie zaciągu ochotniczego 1Pułku Ułanów w Warszawie, Piotrkowie i Wolbromiu. W listopadzie wyzwala Warszawę spod niemieckiej okupacji zajmuje Koszary na ul Koszykowej.
21. 1918 - 1919r. 1Pułk Ułanów zyskuje miano Krechowieckich i patrona pułkownika Bolesława Mościckiego w poczet zasług dla ojczyzny. Jednocześnie toczy krwawe boje w Kampaniach zimowej i letniej na Wołyniu celem utrzymania granic.
22. 1919r - 1920r. 1Pułk Ułanów Krechowieckich im płk Bolesława Mościckiego wchodzi w skład 5 Brygady Jazdy zajmując wyzwalając Pomorze z Pruskiej hegemonii. 10 lutego 1920r. szwadron 1 Pułku Ułanów Krechowieckich dokonuje zaślubin Polski z Morzem asystując gen J Hallerowi. Od kwietnia do października uczestniczy w Kampanii Ukraińskiej bitwa o Lwów, zagon na Koziatyń, Korosteń. Za zasługi poniesione przez Pułk Marszałek Polski Józef
Piłsudski odznacza sztandar srebrnym krzyżem Virtuti Militarii oraz ofiarował
Osadę Krechowiecką na Wołyniu.
23. W okresie międzywojennym 1Pułk Ułanów Krechowieckich stacjonuje w Augustowie wchodzi w skład Suwalskiej Brygady Kawalerii pod dowództwem gen. Podhorskiego 1 komendanta Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu ( uczestnik bitwy pod Krechowcami ). Nie bierze udziału w Przewrocie Majowym w 1926r.
24. 1920r. podczas kampanii wrześniowej Pułk toczy krwawe boje o Zambrów, Zalesie, Dąbrowe Wielką i pod Olszewem. 21 września w okolicach Grodna 2 szwadrony zespolone w dywizjon Ułanów starły się z wojskami radzieckimi. Dwa dni później szwadrony przekroczyły granice Litewską, pozostała część Pułku weszła w skład Dywizji Kawalerii ,,Zaza” a z nią SGO Polesie. Nasi Ułani wyróżniają się w bojach pod Kockiem. W ZSRR odtworzono 1 Pułk Ułanów w Otar ( południowa część Kazachskiej SRR w Armii gen Andersa.
25. 1940 - 1942r. Ułani Krechowiecy uczestniczą w kampanii Afrykańskiej, stacjonują na Ziemi Świętej.
26. Od wiosny 1942r. na trenie Palestyny Pułk wchodzi w skład 2 Brygady Pancernej 2 Korpusu Polskiego.
27. 1943r. zima Pułk został przerzucony do Egiptu gdzie zakończył szkolenie jako Pułk Pancerny.
28. 1944 -1945r. Pułk odbył kampanie Włoską, udział w bitwach Monte Cassino i Piedimonte, a następnie bierze udział w działaniach nad Adriatykiem toczył bój o Ankone, bije się na linii Gotów i uczestnicz w ofensywie nad Bolonię.
29. W kraju pod kierownictwem 5 Inspektoratu Armii Krajowej odtworzono w obwodzie Sokulskim w łączności z 29 Dywizją Piechoty AK 1 Pułk Ułanów Krechowieckich pod dowództwem mjr Edwarda Jaświłko ps.,, Zaręba”.
30. Święto Pułkowe obchodzono w dniu 24 lipca w rocznicę bitwy z Niemcami pod Krechowcami. Działalność koła Krechowiaków została wznowiona w 1946r. w Anglii, po demobilizacji pułku. Ułani rozproszyli się po świecie i wielu z nich nie powróciło do Kraju. Osiedlili się w Anglii, w Kanadzie, w Argentynie, tworząc tam koła Krechowiaków. Księga Chwały Pułku
Bardzo dużo orderów i oznaczeń przyznało Ułanom Pułku w latach 1914 – 1917 r. dowództwo armii rosyjskiej – w sumie 223 bardzo znaczące ordery i krzyże( św. Jerzego, św. Włodzimierza i św. Anny), poza tym wręczono trzy złote szable i 80 medali św. Jerzego. Podczas rozbrajania Niemców 1918 r. zdobyto 146 koni, trzy ckm, 600 kb, 60 kbk, znaczne ilości broni białej, zapasów mundurowych i żywności. Wzięto 5000 jeńców w walkach z Ukraińcami w tym dowódcę Korpusu gen Abaza ze sztabem. Zdobyto pociąg pancerny, 42 działa, 44 ckm, 3 pociągi sanitarne, kilkanaście pociągów z żywnością i materiałami wojennymi. W wojnie z Rosją Radziecką wzięto 2500 jeńców i zdobyto sztandar 63 Pułku Kawalerii, 5 dział, 25 ckm i znaczną ilość taboru kolejowego. W kampanii 1939 r. wzięto około 200 jeńców i zdobyto baterię artylerii. Ponadto zniszczono kilkadziesiąt czołgów, samochodów pancernych i innych pojazdów mechanicznych. W kampanii włoskiej 1944 – 1945 r. pułk zniszczył kilkadziesiąt czołgów, wozów pancernych i dział. Ilość jeńców nieustalona, ponieważ przekazywano ich piechocie. Za kampanie na Zachodzie Francuzi odznaczyli 13 ułanów, Rumuni – 9, Amerykanie –2, Włosi – 10 a Anglicy – 78. Pułk otrzymał od dowództwa Brytyjskiego 773 medale. Za wszystkie kampanie przyznano Krzyży Orderu Virtuti Militari kl. IV – 2, Krzyży Orderu Virtuti Militari kl. V – 138, Krzyży Walecznych – 1094 i Krzyże Zasługi z Mieczami – 133. trojakiego rodzaju ,odznaki pułkowe otrzymało ogółem 6595 ułanów, istniała tradycja wręczania czterech rodzajów pierścieni pamiątkowych, związanych z utrzymaniem więzi koleżeńskich i dla upamiętnienia walk. Odznaka Pułkowa
W latach 1920 – 1929 r. obowiązywała odznaka pułkowa, którą noszono po lewej stronie kurtki mundurowej. Głównym motywem był krzyż z 4 proporczyków pułkowych, na nim widniał orzeł popularny w 1 Korpusie, gdzie na ogonie miał datę powstania pułku a na piersi monogram 1 UK. Znak oficerski – srebrny emaliowany był nadany lub odebrany oficerowi przez Ogólne Zebranie Oficerów na wniosek Kapituły. Zaś znak szeregowych z mosiądzu posrebrzany nadawała Kapituła specjalnie do tego wyznaczona. Znak pułkowy był nadawany po rocznej służbie. Noszenie odznaki pułkowej zobowiązywało każdego ułana m. in. do udziału w święcie pułkowym. W roku 1929 – r. na skutek odgórnego zarządzenia zmieniono całą odznakę,
tj. zachowano krzyż z proporczyków zamiast orła z 1 Korpusu umieszczono godło państwowe obowiązujące od 1927 r., na miejscu monogramu umieszczono Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari- projektantem był por. Bohdan Mincer. Odznakę nadawał i odbierał Dowódca Pułku. Posiadaczom odznaki wydawano legitymacje. Odznaka Pułkowa była nadawana wszystkim ułanom którzy ukończyli dwuletnią służbę zawodową lub rok niezawodowo z wyjątkiem karanych sądownie lub dyscyplinarnie. Dowódcy 1Pułku Ułanów Krechowieckich im płk. Bolesława Mościckiego
Bolesław Euzebiusz Mościcki (ur. 1877 w Wysokiem Mazowieckiem, zm. 18 lutego 1918 w okolicach Łunińca) - pułkownik Wojska Polskiego, wuj Zdzisława Wilhelmiego. Po ukończeniu w 1902 r szkoły oficerskiej został przydzielony do oddziałów jazdy zaamurskiej w Mandżurii. W szeregach tej formacji przebył wojnę rosyjsko-japońską a później w latach 1915 - 1917 część I wojny światowej. Przez ten okres awansował od stopnia chorążego do pułkownika oraz na stanowisko dowódcy pułku. Otrzymał także szereg odznaczeń i złotą szablę. Dowódca oddziału kawalerii, który pierwotnie był dywizjonem polskich ułanów wchodzącym w skład 11 Dywizji Piechoty Imperium Rosyjskiego, przemianowanym później na Polski Pułk Ułanów, ostatecznie na 1 Pułk Ułanów w ramach Dywizji Strzelców Polskich dowodzonej przez gen. Lucjana Żeligowskiego. Pułk stacjonował w okolicach Stanisławowa. Z listu płk Mościckiego do Rady Stanu w Warszawie, przekazanego jej za pośrednictwem władz Stanisławowa a napisanego w chwili wyjścia z miasta, którego bronili ułani 1 Pułku przed maruderami armii rosyjskiej (pisownia oryginalna):
„Dowódca pułku przesyła te kilka słów, które chciał wypowiedzieć przy pożegnaniu: polscy ułani spełnili jedynie swój obowiązek żołnierski i stanęli w obronie honoru armii rosyjskiej, w szeregach której, związani przysięgą i poczuciem obowiązku żołnierskiego walczą. Korzystając ze szczególnej okoliczności, prosimy Radę sławetnego miasta Stanisławowa o przesłanie wyrazów Czci, Miłości, Wierności i synowskiego przywiązania do Ukochanej, Zbolałej i Zniszczonej Ziemi Ojczystej Naszej. Jedynym promieniem jasnym, który nam żyć każe, jest głębokie przekonanie, że ta ukochana Polska Nasza zmartwychwstaje teraz z gruzów i podnosi się do nowego życia, wspaniała, niepodległa i silna. …Przodownikowi i budzicielowi militarnego a rycerskiego ducha Polaków, generałowi Piłsudskiemu, wiernemu synowi Ojczyzny – czołem! …Niech żyje przyszła potężna polska armia, ostoja Wolności, Niepodległości Ojczyzny naszej! A gdy ta Święta, nareszcie zjednoczona, świtać światu będzie, to wszyscy Jej synowie, po świecie rozsiani, w Niej swe miejsce odnajdą i Jej tylko służyć będą. …Niech zagrzmi nad wszystkimi nasze hasło najświętsze: niech żyje Wolna, Niepodległa, Zjednoczona Polska”
Gdy w przebraniu przedzierał się przez front bolszewicko - niemiecki, w celu porozumienia się z Radą Regencyjną, poległ z rąk bolszewików i uzbrojonych chłopów 18 lutego 1918 w okolicach Łunińca. Został pochowany w Mińsku Litewskim. Zgodnie z ułańskimi zwyczajami, podczas uroczystości pogrzebowych za trumną płk. Mościckiego szedł jego koń Krechowiak okryty kirem. W 1921 zwłoki pułkownika przewieziono do Kościoła św. Krzyża w Warszawie i tu odbył się powtórny uroczysty pogrzeb. Trumna spoczęła w podziemiach kościoła a Naczelnik Państwa Marszałek Józef Piłsudski przyznał pośmiertnie płk Mościckiemu krzyż Virtuti Militari. Podhorski Zygmunt - [1891-1963], inż., oficer sł. st. kaw. WP, gen. bryg. [1938], PSZ 1945-1947. Ur. 25 V 1891 w majątku Popudnia w powiecie lipowieckim guberni kijowskiej, syn Piotra i Klementyny z Lipkowskich. Od 1903 uczeń II klasy prywatnej szkoły Edwarda Rontalera w Warszawie. W 1909 zdał maturę polską i jako ekstern maturę rosyjską, która dawała mu prawo do podjęcia studiów. Następnie w latach 1909-1910 odbył jednoroczną służbę wojskową w 9 Pułku Ułanów Bugskich w Białej Cerkwi. W 1911 mianowany chorążym. W latach 1911-1913 uczęszczał na Studium Rolnicze Wydziału Filozoficznego UJ w Krakowie. Pracę dyplomową złożył w 1914. Dyplom inżyniera otrzymał w połowie lat dwudziestych. W 1914 jako obywatel rosyjski zagrożony aresztowaniem przez Austriaków opuścił Kraków i powrócił na Ukrainę. Wcielony do armii rosyjskiej służył początkowo w Czerkasach potem do II 1917 jako dowódca plutonu w 9 Pułku Ułanów Bugskich. W III 1915 mianowany ppor. Odznaczył się w bitwie pod Krzywoluką, gdzie 20 X 1915 w czasie szarży zostaje dwukrotnie ranny. Mimo ran pozostaje na polu bitwy do zakończenia boju. Od III 1917 w 18 p. uł w DStrz. Polskich, potem w VII 1917 przeniesiony do 1 Pułku Ułanów Polskich. Mianowany przez płk Bolesława Mościcickiego dowódcą szwadronu. W dniach 22-24 VII 1917 bierze udział w obronie ludności Stanisławowa przed dezerterami z armii rosyjskiej. 24 VII 1917 odznaczył się w walkach pod Krechowcami, za co otrzymał Oficerski Krzyż św. Awansowany w 1917 do stopnia por. Od IX 1917 1 Pułk Ułanów wszedł w skład I Korpusu Polskiego na wschodzie, gdzie do V 1918 dowodził 2 szwadronem. Po rozbrojeniu w VI 1918 I KP przebywa na Kubaniu, gdzie był okresowo attache wojskowym przy przedstawicielstwie polskim w Kijowie. Współpracował wówczas z Leopoldem Lisem – Kulą. Do kraju powraca 3 XI 1918. Był jednym z głównych organizatorów 1 Pułku Ułanów Krechowieckich. Od 05 XI 1918 do II 1919 kwatermistrz, a następnie dowódca szwadronu 1 p. uł. z którym brał udział w walkach o Lwów i zajmowaniu Pomorza. Mianowany mjr sł. w III 1919. W dniu 27 VII 1920 zostaje dowódcą ochotniczego 203 p. którym dowodził w VIII 1920 w walkach z armią bolszewicką w rejonie Ciechanowa, przemianowanym w 27 p. uł. 1 IX 192o mianowany ppłk sł. z starszeństwem od 1 VI 1919. Od 09 IX 1920 do 29 VII 1927 dowodzi 1 p. w Augustowie. Awansowany do stopnia płk sł. kaw. 15 VIII 1924. Od III –IV 1927 ukończył wyższy kurs oficerski we Francji. Od VIII 1927 do VII 1935 był komendantem Obozu Szkolnego Kawalerii w Grudziądzu przeorganizowanego z dniem 1 IV 1928 na Centrum Wyszkolenia Kawalerii. W okresie 5 XII 1929-30 IV 1930 ukończył w Centrum Wyższych Studiów Wojskowych Warszawie kurs dla wyższych dowódców. W okresie od VIII 1935 do III 1937 był dowódcą 13 Brygady Kawalerii w Płocku. Po rozformowaniu 13 Brygady Kawalerii od IV 1937 dowódca IV Suwalskiej Brygady Kawalerii z siedzibą sztabu w Suwałkach. Mianowany gen. bryg. 19 III 1939. Podczas kampanii wrześniowej 1939 dowodzi IV Suwalską Brygadą Kawalerii w składzie SGO „Narew”. Po zaciętych i ciężkich walkach z Niemcami na Pograniczu Prus Wschodnich, potem pod Zambrowem i Czyżewem, przebił się do Puszczy Białowieskiej, gdzie przeprowadza reorganizację. Z oddziałów Suwalskiej Brygady Kawalerii i Podlaskiej Brygady Kawalerii utworzył 20 IX 1939 Zgrupowanie Kawalerii „Zaza”, której obejmuje dowództwo w składzie Brygada Kawalerii „Edward”, którą dowódcą zostaje płk sł. E. Milewski i Brygada Kawalerii „Plis” pod dowództwem płk sł. K. Plisowskiego. Następnie podporządkował się dowódcy SGO „Polesie gen. F. Kleebergowi, walczył pod Kockiem 5 X 1939. Po kapitulacji 6 X 1939 w niewoli niemieckiej. Przebywał w oflagach: IV B Königstein, VIII B Hohenstein, potem VII E w Johannisbrunn i VII A w Murnau. Działa w obozowym ruchu oporu. Po wyzwoleniu przez oddziały amerykańskie w końcu IV 1945 odzyskuje wolność. W VI 1945 wyjechał do Włoch, gdzie wstępuje do służby czynnej w PSZ. Od 19 VI 1945 do 28 VII 1946 zastępca dowódcy Bazy II Korpusu Polskiego we Włoszech, a po ewakuacji II KP do Wlk. Brytanii dowódca 5 grupy brygadowej w Polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia w Wlk. Brytanii. Po demobilizacji w 1947 zamieszkał w Londynie. Pomimo trudnych warunków materialnych brał czynny udział w życiu publicznym emigracji polskiej. Prowadził początkowo biuro wysyłki paczek do Polski. Prowadził także aktywną działalność publicystyczną i organizacyjną w środowisku kawalerzystów. Był stałym współpracownikiem redakcji londyńskiej „Bellony” oraz Przeglądu Kawalerii i broni Pancernej wydawanego w Londynie przez Zrzeszenie Kół Pułkowych Kawalerii. Opublikował swoje wspomnienia oraz wiele artykułów dot. historii kawalerii WP. Był żonaty z Marią z Zdziechowskich. Miał z tego związku syna Piotra /ur. 1923-1944/poległego w Powstaniu Warszawskim i córkę Marię zamężna Babińska zamieszkałą w Wlk. Zmarł w Londynie 12 IX 1960. Pochowany na cmentarzu Brompton. Odznaczony: VM kl. V i IV, KN, Polonia Restituta kl. IV, KW, ZKZ z M, KZ
Anders Karol - [1893-1971], dowborczyk, oficer sł. kaw., ppłk [1937], w PSZ, płk sł. Ur. 08 IX 1893 w Błoniu pow. kutnowski, syn Alberta i Elżbiety z Tauchertów. Uczęszczał do szkoły realnej w Warszawie, potem od 1908 do Szkoły Handlowej w Kownie. Jesienią 1912 wstąpił jako jednoroczny ochotnik do 3 p. armii rosyjskiej w Wołkowyszkach. W 1913 odbywał praktykę rolną w majątku swego ojca. Po wybuchu I wojny światowej w 01 VIII 1914 służy w armii rosyjskiej. Od XI 1917 w szeregach 1 p. Krechowieckich w składzie I Korpusu Polskiego na Wschodzie pod dowództwem gen. J. Dowbora –Muśnickiego. W VII 1918 po rozbrojeniu i demobilizacji I Korpusu przybył do Warszawy, skąd 01 XI 1918 wyjechał w kieleckie, gdzie formował 1 p. W szeregach 1 p. w stopniu por. sł. bierze udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920. Odznaczył się 29 V 1920 w szarży pod Włodarzą, gdzie został ciężko ranny. Oraz 17 X 1920 pod Ołyką. Odznaczony za okazane męstwo na polu walki VM kl. 5 nr 4427. Zweryfikowany w stopniu rtm sł. W 1 p. służył do końca 1924. Awansowany do stopnia mjr sł. W I 1925 przeniesiony do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, a w V 1928 do 2 p. w Suwałkach na stanowisko z-cy d-cy pułku. Jesienią 1931 przeniesiony do 25 p. w Prużanie . W VI 1933 obejmuje stanowisko Rejonowego Inspektora Koni w Ciechanowie. Awansowany do stopnia ppłk sł. kaw. 19 III 1937. W 1938 zostaje mianowany z-cą d-cy 1 p. Podczas kampanii wrześniowej 1939 do 9 IX 1939 pełni funkcję z-cy d-cu 1 p. uł., a od 9 IX -12 IX 1939 d-ca 2 p. Następnie do kapitulacji 6 X 1939 d-ca 1 p. uł. 29 IX 1939 zostaje ranny. Po bitwie pod Kockiem znalazł się w niewoli niemieckiej. Przebywał m. w obozie w Murnau. Po odzyskaniu wolności i zakończeniu wojny w V 1945 wyjechał do Włoch, gdzie wstąpił do II Korpusu Polskiego. Do rozwiązania II Korpusu był z-cą d-cy Pomorskiej Brygady Piechoty. Po ewakuacji do Wlk. Brytanii i rozwiązaniu II korpusu pozostał na emigracji w Wlk. Zmarł 04 VII 1971 w Penley. Pochowany na cmentarzu w Leicester. Był bratem gen. broni Władysława Andersa. Szabla Krechowiacka (Krechowiacka). głownia stalowa, niklowana, obustronnie szlifowana w 3 bruzdy; pióro gładkie, z zaznaczonym młotkiem; u nasady wewnętrznego płazu bity napis: "A. MANN / WARSZAWA"; na grzbiecie w partii zastawy ryty napis: 1-wszy PUŁK UŁANÓW KRECHOWIECKICH; jelec mosiężny, krzyżowo-kabłąkowy (naprawiany łata na styku przedniego ramienia jelca z kabłąkiem); tylne ramię jelca zakończone łezką; wąs owalny; kapturek głowicy rękojeści z tłoczonym orłem na tarczy amazonek i warkoczem sięgającym do krzyża jelca, w dolnej części nacinanym w kratkę; trzon rękojeści drewniany, karbowany (wtórny); pochwa stalowa, niklowana, z dwiema ryfkami i brajcarkami, zakończona
Szabla wz. 1919 tzw. krechowiacka była przejściową formą szabli między wz. 1917 a wz. 1921. Nie jest dokładnie znana ani data opracowania, ani też przepis określający jej wygląd. Wykonana została w małej liczbie egzemplarzy na specjalne zlecenie grupy oficerów 1. Pułku Ułanów Krechowieckich. Szabli tych używał prawdopodobnie pluton trębaczy oraz niektórzy żołnierze szeregowi pułku. Stosowana była również w 10. i 11. Pułku Ułanów oraz w Tatarskim Pułku Ułanów (w tym ostatnim pochwy szabel były mosiężne, bądź pokrywane mosiądzem). Rękojeść szabli tego typu wykonana była z mosiądzu, posiadała pojedynczy kabłąk, oraz podobnie jak szabla wz. 1917 kapturek z orłem, z tym że na szabli krechowiackiej był on do kapturka przylutowany. Głownia miała trzy bruzdy, nabijano na nią cechę producenta. Pochwa wykonana z niklowanej blachy, zaopatrzona była w dwa pierścienie z ogniwkami oraz w ostrogę. Szable krechowiackie obowiązywały w wyżej wymienionych pułkach do 1935 r. PIEŚNI UŁAŃSKIE
Inny tytuł: "Ułani, ułani", "Hej, hej, ułani". Piosenka prawdopodobnie powstała w okresie powstań narodowych, pierwowzór tej piosenki pochodzi z czasów Księstwa Warszawskiego (1807-1815). Była bardzo popularna w latach 1917-1920. Ponowną popularność uzyskała w latach II Wojny Światowej, w szwadronach kawaleryjskich oddziałów partyzanckich. Autor nieznany
Ułani, ułani, malowane dzieci
Ciociu nasza Ciociu
oddaj nam swe paczki
Wszystko Tolusiowi oddadzą
Chłopaczki
Hej, hej ,ułani malowane dzieci,
Niejedna panienka za wami poleci. Hej, hej, ułani, malowane dzieci,
Niejedna panienka za wami poleci. Niejedna panienka i niejedna wdowa,
Zobaczy ułana, kochać by gotowa. Hej, hej, ułani i niejedna wdowa,
Zobaczy ułana, kochać by gotowa. Jedzie ułan, jedzie, szablą pobrzękuje,
Uciekaj dziewczyno, bo cię pocałuje. Hej, hej, ułani, szablą pobrzękuje,
Uciekaj dziewczyno, bo cię pocałuje. A niech pocałuje, nikt mu nie zabrania,
Wszak on swoją piersią Ojczyznę osłania. Hej, hej, ułani, nikt mu nie zabrania,
Wszak on swoją piersią Ojczyznę osłania. Nie ma takiej wioski, nie ma takiej chatki,
Gdzie by nie kochały ułana mężatki. Hej, hej, ułani, nie ma takiej chatki,
Gdzie by nie kochały ułana mężatki. Nie ma takiej chatki ani przybudówki,
Gdzie by nie kochały ułana Żydówki. Hej, hej, ułani, chatki ani przybudówki,
Gdzie by nie kochały ułana Żydówki. Kochają i panny, lecz kochają skrycie,
Każda za ułana oddałaby życie. Hej, hej, ułani, lecz kochają skrycie,
Każda za ułana oddałaby życie. Kocha dziś ułana już każda niewiasta,
Od wioski do wioski, od miasta do miasta. Hej, hej, ułani, już każda niewiasta,
Od wioski do wioski, od miasta do miasta. Jedzie ułan, jedzie, konik pod nim pląsa,
Czapkę ma na bakier i podkręca wąsa. Hej, hej, ułani, konik pod nim pląsa,
Czapkę ma na bakier i podkręca wąsa. A wszystkie panienki, gdy tylko zobaczą,
Ledwie im z radości serca nie wyskoczą. Hej, hej, ułani, gdy tylko zobaczą,
Ledwie im z radości serca nie wyskoczą. Bo czy potańcuje, czy też się uśmiecha,
To każde serduszko z tęsknoty usycha. Hej, hej, ułani, czy też się uśmiecha,
To każde serduszko z tęsknoty usycha. Jedzie ułan, jedzie, konik pod nim sadzi,
Hej, będą mu, będą na kwaterze radzi. Hej, hej, ułani, konik pod nim sadzi,
Hej, będą mu, będą na kwaterze radzi. Babcia umierała, jeszcze się pytała,
Czy na tamtym świecie, ułani będziecie ? Hej, hej, ułani, jeszcze się pytała,
Czy na tamtym świecie, ułani będziecie ? muzyka: Fabian Tymulski
1863 r. słowa: Ludwik Ksawery Pomian-Łubiński (1839-1892),
Jeszcze jeden mazur dzisiaj
Jeszcze jeden mazur dzisiaj,
Choć poranek świta. Czy pozwoli panna Krysia? Młody ułan pyta. I tak długo błaga, prosi, [opcja: I niedługo błaga, prosi...]
Boć to w polskiej ziemi,
W pierwszą parę ją unosi
A sto par za niemi. W pierwszą parę ją unosi
A sto par za niemi. On jej czule szepce w uszko,
Ostrogami dzwoni,
W pannie tłucze się serduszko
I liczko się płoni. Cyt, serduszko, nie płoń liczka,
Bo ułan niestały,
O pół mili wre potyczka,
Słychać pierwsze strzały. O pół mili wre potyczka,
Słychać pierwsze strzały. Słychać strzały, głos pobudki,
Dalej, na koń, hurra! L**e dziewczę, porzuć smutki,
Zatańczym mazura. Jeszcze jeden krąg dokoła,
Jeden uścisk bratni,
Trąbka budzi, na koń woła,
Mazur to ostatni! Trąbka budzi, na koń woła,
Mazur to ostatni! Mazurek 1Pułku Ułanów Krechowieckich
Miejsce Krechowce 24 lipca 1917r
Autor słów. Pogorski Jan
Hej! Na konie
Hej na konie! Lance w dłonie! Hej na Niemca chłopcy w skok! Z błyskiem stali ułan wali
Szabla w łeb i lancą w bok. Nie ma pana nad ułana,
Kiedy w słońcu lanca lśni,
Od cięć szabli pierzchną diabli,
A ze śmierci ułan kpi. Trąbka dzwoni, z braćmi broni
Krwawy będziem dzielić chleb,
A gdy zarży koń do szarży,
Kto nie skoczy, będzie kiep. Chłop przy chłopie, czy w okopie,
Czy w ataku z szumem p*k,
Nam armaty grzmią wiwaty,
Gdy ułański pędzi szyk. Bijcie Szwaba, Mocha draba! Choćby na świat z bronią wstać. Wielki Boże, ułan może! Byle tylko rozkaz dać! Hej, kochanki! Wijcie wianki,
Gdy w rodzinny wrócim kraj! Tym, co zginą wroga winą
Polskę niebie Boże daj
Żurawiejka
1Pułku Ułanów Krechowieckich. W boju dzielni, wszędzie znani. Krechowieccy to ułani.
2. Elegancki, wielkopański,
To jest pierwszy pułk ułański.
3. Jaśniepański, wielkopański,
To jest pierwszy pułk ułański.
4. Jaśniepański, wielkopański,
Krechowiecki pułk ułański.
5. Wszędzie znani i lubiani,
Krechowieccy są ułani.
6. Zawsze dzielni, wszędzie znani,
Krechowieccy są ułani.
7. W boju dzielni, zawsze wlani,
Krechowieccy są ułani.
8. Często dzielni, często wlani,
Krechowieccy są ułani.
9. Wszędzie mile są widziani,
To ułani Cioci Frani.
10.Kontrwywiadu my Ułani
To zasługa Cioci Frani. ref. Lance do boju szable w dłoń
bolszewika goń, goń, goń! K R E C H O W C E
Nasze Dziedzictwo Sława I Honor po wieczne Czasy
Orzeł Biały nie do Służalstwa Stworzony lecz Chwały
Nieśmiertelne Krechowce w Pamięci Narodu Polskiego
AMOR PATRIA NOSTRA LEX
Miłość Ojczyzny Naszym Prawem
24 LIPCA 1917 r. Z meldunku płk Bolesława Mościckiego dowódcy 1 pułku ułanów (pisownia oryginalna):
"Opis boju polskiego pułku ułanów pod miastem Stanisławowem dnia 11 (I st.st) lipca 1917 r.
24-go Lipca (nowego stylu), około godziny 16, pułk, znajdujący się w rozporządzeniu dowódcy 2 d.p. w Stanisławowie, otrzymał rozkaz zatrzymania za wszelką cenę natarcia przeciwnika, aby tem ocalić oddziały 2 d.p. z artylerją, prowadzące działania bojowe na zachodnim brzegu Bystrzycy na froncie wsi Zagwóźdź - Uhrynów Dolny - Jamnica, i znajdujące się w bardzo trudnem położeniu, wytworzonym przez nieoczekiwane cofnięcie się oddziałów 19 d.p. Zbadawszy osobiście i wyjaśniwszy całą powagę sytuacji, rozwinąłem galopem w szyk bojowy swój młody i nieliczny pułk, parę dni temu ledwie sformowany z dywizjonu i jeszcze nieskompletowany; wysunąłem na pierwszą linję trzy szwadrony, rozwinięte szeroko w jeden rząd, aby pierścieniowym ruchem wprowadzić w błąd przeciwnika co do swej niewielkiej liczebności. Następnie błyskawicznie atakowałem przeciwnika, który oszołomiony nieoczekiwanym natarciem, cofnął się straciwszy wielką ilość porąbanych i rannych, przyczem 2-i szwadron w boju zdobył działający karabin maszynowy. Pułk, po cofnięciu się nieco wtył, uszykował się w poprzedniej pozycji wyjściowej, zagradzając drogę przeciwnikowi i gotów w każdej chwili znów runąć na niego. Po pewnym czasie nieprzyjaciel, otrzymawszy posiłki, z nową energją przeszedł do natarcia i, widząc niepowodzenie swojego projektu obejścia m. Stanisławowa, ruszył najkrótszą drogą wzdłuż szosy, zakrywając się budynkami ażeby wcisnąć się do miasta od strony południowej. Próba ta została sparaliżowana błyskawicznym powtórnym kontratakiem 3-go szwadronu i szwadronu ciężkich karabinów maszynowych, które rzuciwszy się do ataku, zmusiły przeciwnika do ukrycia się w północnej części wsi Krechowce, a następnie spieszywszy się i umocniwszy, utrzymały się we wsi, pomimo kontrataku nieprzyjaciela, dopóki piechota spokojnie nie wycofała się ze Stanisławowa. W tym samym czasie, na prawym skrzydle przeciwnika, pokazały się dwa szwadrony jego jazdy. Rozsypany ławą 4-ty szwadron, mający na okrążającym skrzydle 1-szy szwadron, na mój rozkaz momentalnie natarł na jazdę przeciwnika, która nie przyjąwszy uderzenia galopem cofnęła się za swoją piechotę. Wtedy szwadrony moje, zajechawszy lewem ramieniem, zawisły nad prawem skrzydłem przeciwnika. Trzykrotnie nieprzyjaciel próbował nacierać na przestrzeni między wsiami: Opryczkowce i Krechowce, chcąc zawładnąć Dąbrową. Wszystkie trzy te próby zostały odparte, najpierw konnym atakiem 1-go szwadronu, następnie takimże atakiem dwóch plutonów 4-go szwadronu, a w końcu ogniem obu szwadronów spieszonych na mój rozkaz. Tak wspaniały rezultat przypisuję wyróżniającemu się męstwu mego zastępcy w dziale frontowym rotmistrza Waraksiewicza, dowódcy 1-go szwadronu rotmistrza Feliksa Dziewickiego, dowodzącego 2-m szwadronem porucznika Podhorskiego, dowodzącego 3-m szwadronem rotmistrza Sobieszczańskiego, dowodzącego 4-m szwadronem rotmistrza Żółkiewskiego, dowódcy szwadronu karabinów maszynowych, bohaterskiego porucznika Zboromirskiego, dwukrotnie ciężko rannego, wszystkich p.p. młodszych oficerów, a także niezwykłej odwadze, męstwu i wytrzymałości ułanów. Wysokie zalety wojenne i męstwo w boju wykazali: adjutant pułkowy, kadet Zdziechowski i szef służy łączności, kadet hrabia Bem de Cosban, który pod zabójczym ogniem artyleryjskim, karabinowym i karabinów maszynowych przewoził moje rozkazy do najbardziej zagrożonych stanowisk. Straty pułku: zabity jeden oficer, ułanów zabitych 31, rannych 46, koni zabitych i rannych 106. Tak stosunkowo nieznaczne straty, wobec osiągniętych przez pułk rezultatów, przypisuję szerokiemu luźnemu szykowi bojowemu, w jakim pułk działał. Najlepszą ocena tej sprawy dla pułku jest otrzymane przezeń telegram Naczelnego Wodza generała Korniłowa, podziękowania dowódcy 2-ej dywizji piechoty i dowódcy 12-go korpusu armji." ECHA KRECHOWIEC na Świecie
Bitwa pod Krechowcami była właściwie tylko działaniem opóźniającym, wykonanem przez jeden, nieliczny pułk. Przeciwnik użył tu 2 - 2 1/2 bataljonow piechoty, 2 szwadrony kawalerji oraz artylerję, razem 1500 do 2000 ludzi. Wobec olbrzymich zmagań wojny światowej był to epizod drobny, rozpętał on jednak całą burzę w prasie zarówno polskiej, jak i rosyjskiej, a nawet wywołał pewne odgłosy w prasie niemieckiej. Po kilku dniach był znany całemu społeczeństwu, stał się zaczątkiem licznych legend, stworzył pułkowi ogromna popularność u swoich i u obcych, wreszcie nadał mu imię. Dlaczego? Czem to wszystko wytłumaczyć? Nie tylko działania wielkich nas, nietylko akcje na wielka skalę zostają zapisane złotem! zgłoskami w dziejach wojska. Bohaterskie działanie garstki ludzi zapisuje się głębiej w pamięci ludzkiej i silniej nieraz działa na wyobraźnie, niż poruszenia wielkich mas. Najbardziej znanym w Polsce i najpopularniejszym zapewne epizodem epopei napoleońskiej jest Samo Sierra, a przecież tam działał jeden tylko szwadron i cała akcja trwała zaledwie 8 minut. Jeden szwadron też tylko szarżował pod Rokitną. Olbrzymi rozgłos zawdzięcza krechowiecka bitwa przede wszystkiem niezmiernie śmiałej koncepcji dowódcy. Rzeczywiście, opóźniać nowoczesnego przeciwnika, posiadającego karabiny maszynowe, artylerję i samochody pancerne, nie mając właściwie nic tylko szable - wydaje się szaleństwem. Na szaleństwo takie zdecydować się i przeprowadzić je z dobrym rezultatem - wydaje się niepodobieństwem. Przecież opóźniano nieprzyjaciela nie ogniem na daleka odległość, nie zajmując kolejne pozycje odwrotowe, lecz szarżując kolejno, gdy tylko on próbował posunąć się naprzód. Nietylko koncepcja takiej akcji była szalenie śmiała, ale i dla wykonania jej trzeba było nielada ludzi, o żelaznej woli i wytrwałości. Tu walka nie trwała parę minut, a 5 godzin, tu nie jedna szarża była wykonana, jak w cytowanych wyżej dwóch przykładach, a 6 szarż raz po raz. Wreszcie zadanie było wykonane całkowicie, cel całej akcji osiągnięty w zupełności. Dodać do tego należy, że i przeciwnik był nie bylejaki: bawarczycy - kwiat armji niemieckiej, jednej z najlepszych w świecie. Wreszcie, rozkładająca się zupełnie armja rosyjska, stanowiła doskonałe tło dla tego pięknego czynu. Pośród olbrzymich mas rosyjskich, uciekających w nieładzie, za lada strzałem, odbija wspaniale ta garstka ludzi, walczących bohatersko nie o zwycięstwo, nie o jakiekolwiek realne korzyści, a jedynie tylko o honor żołnierza polskiego, który do końca i zawsze z największym poświęceniem wykona przyjęte na siebie obowiązki, chociażby nawet ci, którym ma pomagać, o swoich całkiem zapomnieli. Podczas postoju w Szendryczeni napłynęły do pułku liczne dowody uznania czy to w postaci artykułów w gazetach, czy też bezpośrednio do pułku adresowanych pisa rozmaitych władz i organizacji polskich i obcych. Między innemi otrzymano nawet powinszowanie od nieżyczliwego dla formacji wojskowych polskich pana Aleksandra Lednickiego, prezesa komisji likwidacyjnej dla spraw polskich przy rządzie rosyjskim. Gazety były przepełnione artykułami o Krechowcach. Pisma rosyjskie stawiały pułk polski za wzór wojskom własnym. Przytaczać tu wszystkie głosy prasy niema możności, było ich za wiele, ani też potrzeby, gdyż zawierały one wszystkie mniej więcej to samo: zazwyczaj znacznie przesadzony opis bitwy oraz liczne zachwyty nad bohaterstwem polskich ułanów. Natomiast wydaje się koniecznem zacytowanie pism oficjalnych oraz urzędowych głosów o bitwie. Jest ich dość znaczna ilość. Telegram naczelnego wodza armji rosyjskiej, generała Kornikowa (orignał po rosyjsku) :
Dziękuję z całej duszy dowódcy świetnych ułanów polskich, bohaterom oficerom i ułanom za ich pierwszy czyn bojowy pod Krechowcami. Przez czyn ten wskrzesili oni sławę bojową swych przodków i zyskali prawo zajęcia honorowego miejsca w szeregach świetnej kawalerji bratniej. Wspominając szalony atak polskich ułanów pod Samo-Sierra, jestem przeświadczony, ze krew dziadów płynie w żyłach ich wnuków i ta krew jest gwarancją i zabezpieczeniem wolności odradzającej się Polski, przyszłej wolności i samookreślenia narodów. Na każdy szwadron wyznaczam 10 krzyży Św.Jerzego. (-) Kornikow, generał. Wyciąg z komunikatu sztabu wodza naczelnego armji rosyjskiej Nr. 1157 z dnia 12/25 lipca 1917 roku (oryginał po rosyjsku) :
...wielką pomoc okazali piechocie ułani polscy atakując sześciokrotnie w konnym szyku niemiecka piechotę...
Napływały też liczne dowody uznania i podziwu od cudzoziemców. Francuska misja wojskowa przysłała delegację dla wręczenia odznaczeń, misje - włoska, belgijska i rumuńska nadesłały przytoczone poniżej pisma :
List szefa misji belgijskiej (oryginał po francusku) :
SZEF WOJSKOWEJ MISJI BELGIJSKIEJ W ROSJI. Kwatera Główna, 16 sierpnia 1917 r. DO PANA PUŁKOWNIKA MOŚCICKIEGO, DOWÓDCY PUŁKU UŁANÓW POLSKICH. Kochany Pułkowniku! Komunikaty rosyjskiej Kwatery Głównej szczególnie podkreśliły waleczne czyny bojowe pańskich dzielnych oddziałów. Ułani polscy pokazali światu, jak walczy oddział, kierowany przez najczystsze uczucie patrjotyzmu. Ponownie okryli się oni sławą. Pan, bohater, dowodzący tymi bohaterami, zechce przyjąć wyrazy podziwu, jaki wywołała w armji belgijskiej, którą mam zaszczyt reprezentować w Rosji, wieść o Waszych czynach. Przedkładam memu Najdostojniejszemu Monarsze opis waszych wybitnych czynów bojowych. Zechce Pan, Panie Pułkowniku, uważać mnie za swego życzliwego i oddanego towarzysza broni. (-) Baron de Ryckel, generał porucznik. List szefa misji wojskowej rumuńskiej do generała Romanowskiego, 1-go kwatermistrza naczelnego dowództwa :
WOJSKOWA MISJA RUMUŃSKA przy KWATERZE GŁOWNWEJ ROSYJSKIEJ Nr 363.
19 sierpnia (st.st). 1917 r. PANIE GENERALE! Po zawiadomieniu Naczelnego Dowództwa rumuńskiego o bohaterskich czynach pułku ułanów polskich pod Krechowcami - dnia 11 lipca (st.st), które spowodowały piękny rozkaz dzienny Jego Ekscelencji generała piechoty Korniłowa, Naczelnego Wodza wojsk rosyjskich, Kapituła orderu przy Głównej Kwaterze rumuńskiej przesyła na rozkaz Jego Królewskiej Mości Króla Ferdynanda Rumuńskiego : 2 krzyże kawalerskie orderu "Korony Rumunji" z mieczami, 5 medali wojskowych i 5 innych 3-ej klasy dla rozdania podług uznania dowódcy pułku dwom oficerom i 10 szeregowym (podoficerom lub ułanom). Pozwalam sobie zwrócić się do Jego Ekscelencji z prośba, o pomoc przy przesłaniu krzyży do pułku ułanów polskich, które to krzyże mają być dowodem podziwu Jego Królewskiej Mości Króla Rumunji dla dzielnego pułku polskiego. Ażeby móc później przesłać dyplomy, proszę Jego Ekscelencje o zawiadomienie mnie o nazwiskach i stopniach wojskowych osób, wybranych przez dowódcę pułku dla otrzymania odznaczeń. Zechce pan przyjąć, panie generale, wyrazy głębokiego szacunku. Przedstawiciel armji rumuńskiej przy Kwaterze Głównej rosyjskiej. (-) Coanda, generał adjutant. List szefa wojskowej misji włoskiej do hr. Zamoyskiego, przydzielonego do naczelnego dowództwa rosyjskiego :
WOJSKOWA MISJA WŁOSKA W ROSJI. Kwatera Główna, 25 września 1917 r. Z powodu spodziewanej bytności Pana u dzielnych Ułanów Polskich, którzy się tak odznaczyli w bitwie pod Krechowcami, proszę Pana o złożenie w mojem imieniu Panu Pułkownikowi Dowódcy Pułku i wszystkim dzielnym ułanom pozdrowień i wyrazów mojego podziwy dla epickiej odwagi Pułku, który jeszcze raz wspaniale zademonstrował piękne zalety wojskowe Narodu Polskiego. Już poinformowałem o czynach dzielnych Polskich Ułanów Dowództwo Naczelne Włoskie i mam nadzieję, ze wkrótce będę mógł dać im dowody podziwu Włoch. Dziękując Panu, kochany hrabio, za usługę, która mam nadzieję zechce Pan nam oddać, proszę, o przyjęcie wyrazów mojej wdzięczności i szacunku. Szef Misji (-) E. Romei, generał major. Bitwa pod Krechowcami wywołała, jak tego dowodzą przytoczone dokumenty, manifestacje sympatji i podziwu ze strony wszystkich sprzymierzonych, za wyjątkiem Anglji. Najżywiej wystąpiła misja francuska, przysyłając do pułku specjalną delegację. Wysoko ocenili sprzymierzeni czyn bojowy ułanów, lecz, jak się później okazało, niemniej wysoko ocenił go i przeciwnik, a w danym wypadku jego zdanie jest najbardziej miarodajne. Dowódca niemiecki, generał Litzmann, po zajęciu Stanisławowa powiedział dosłownie burmistrzowi miasta, jak o tem świadczy ten ostatni:
"Powiedz pan, panie burmistrzu, tym ułanom (rannym i wziętym do niewoli), którzy atakowali moich bawarczyk6w, że otrzymałem od swoich podkomendnych raport, iż atak ułanów był wykonany z wielka brawurą i rycerskością. Powiedz pan, że o ich waleczności taka jest nasza opinja". Podobnie wyraził się generał Litzmann i w rozmowie z wziętym do niewoli pod Krechowcami podporucznikiem Mikke, oraz dziękował mu, jako przedstawicielowi pułku, za obronę Stanisławowa od maruderów rosyjskich. Nadeszły również depesze od rozmaitych instytucji polskich. Przytaczamy dwie spośród nich. Depesza Polskiego Komitetu Wykonawczego:
"Z wieczna, myślą o zjednoczonej i niepodległej Polsce, wierni honorowi Polskiemu i świetnym naszym tradycjom wojskowym, osłoniliście własna piersią towarzyszów broni i w szalonym konnym ataku sześciokrotnie złamaliście żelazna ścianę niemieckich bagnetów. Cześć bohaterom poległym na polu walki. Cześć zwycięzcom pozostałym. Dumni z Was, ślemy Wam nie ordery, lecz szczera podziękę, bratnie, staropolskie "Bóg zapłać". Depesza zarządu Związku Wojskowych Polaków w Kijowie:
"Armiia czynna. Dowódcy 1-go pułku Ułanów Polskich. Do głębi poruszeni wiadomościami o bohaterskich czynach Ułanów Polskich, myślą i sercem dzielimy z Wami trudy bojowe, bolejemy nad Waszemi stratami i jesteśmy dumni z Waszego bezprzykładnego męstwa. Cześć poległym bohaterom. Niech żyją Polscy Ułani. Zarząd Związku Wojskowych Polaków Okręgu Kijowskiego". Nie chcąc z wyłuszczonych wyżej powodów przytaczać całych artykułów o bitwie, drukowanych w ówczesnych gazetach, cytujemy jednak niektóre ustępy charakteryzujące znaczenie, jakie jej nadawano, bądź wymieniające nazwiska poszczególnych oficerów, którzy się w niej odznaczyli:
"Przed kilku dniami obiegła cała prasę europejska wiadomość o bohaterskich walkach pułku ułanów polskich ... Waleczni ułani zwrócili na siebie uwagę cesarza Karola, który polecił specjalną otoczyć ich opieka w niewoli". (Gazeta Polska, Nr. 199 z 1917 r.). "Na ogólnym smutnym i beznadziejnem tle jaskrawo występują pojedyncze bohaterskie epizody. W bitwie pod Krechowcami okrył się niezniszczalną sławą polski pułk ułanów, który sześć razy szarżował w konnym szyku". (Wieczernij Juznyj Kraj, lipiec 1917 r. Oryginał po rosyjsku). "Ludność (Stanisławowa) wspomina z uznaniem nazwiska ułanów: pułkownika Mościckiego, rotmistrza Żółkiewskiego, Sobieszczańskiego, Pajewskiego, Waraksiewicza, poruczników Ursyn -Niemcewicza, Zboromirskiego, Korneckiego (?), Dziewanowskiego, Chmielewskiego, kębkowskiego, Bema, oraz wziętych do niewoli na polu bitwy porucznika Tadeusza Mikke i korneta Edwarda Czajkowskiego(l). (Gazeta Polska, Nr. 181 z 1917 r.). "Dawna sława polskich pułków została wskrzeszona dziś na smutnych polach hańby i bólu przez dzielny pułk polskich ułanów". - Dalej następuje opis bitwy i kopja depeszy naczelnego wodza. (Russkoje Słowo, Nr. 159 z 1917 r.). (Gazeta Polska Nr. Nr. 178 i 179 z 1917 r.). "Prasa polska w Galicji i Wielkopolsce sławi bohaterstwo ułanów pod Krechowcami i w Stanisławowie. Ludność Stanisławowa wspomina z uznaniem oprócz wymienionych uprzednio nazwisk następujących jeszcze ułanów: rotmistrza Dziewickiego, poruczników: hr. Pruszyńskiego i Chrząstowskiego, kornetów: Jastrzębowskiego i Kentro, oraz lekarzy Kurnatowskiego i Kornaszewskiego. Prasa galicyjska oświadcza, ze list pułkownika ułanów Mościckiego winien być zamieszczony w wypisach szkolnych". (Gazeta Polska, Nr 184 z 1917 r.). "Bohaterskie zachowanie się ułanów polskich pod Krechowcami i w Stanisławowie nasunęło Kurierowi Lwowskiemu uwagi następujące, które wypowiedział w artykule wstępnym: Poeci nie trudźcie swej wyobraźni i piór wykwintnych ! W tragicznej perypetii dzisiejszej wojny oto zakwitła znowu przecudna róża bohaterskiej Polski. Wyrosła na gruncie honoru rycerskiego ... Narodowi zostawiają testament wypisany krzyżami mogił, które nigdy nie pójdą w niepamięć. Zmartwychwstał ułan polski ... zrodził się z ducha księcia Józefa i z uczestników samosierskiej szarży ... dzisiaj mimo-woli pochyliły się czoła wszystkich wrogów i nie wrogów ze czcią najgłębsza ... swoi i nieprzyjaciel jednakowym podziwem przejęci oddali hołd bohaterstwu polskiego ułana". (Gazeta Polska, Nr. 195 z
Alma Mater Polskiej Kawalerii Centrum Wyszkolenia Kawalerii II R.P w Grudziądzu
Szkolenie oficerów odbywało się w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w
Grudziądzu. Trwało dwa lata. O pierwszym komendancie szkoły, generale
Stefanie de Castello Kasprzyckim, krążyła zabawna anegdota. Podobno
podczas zajęć w plenerze jeden z oficerów pozwolił sobie zapalić
papierosa. Na uwagę generała, odrzekł naiwnie, że według regulaminu na
świeżym powietrzu wolno mu palić. Generał Kasprzycki wytłumaczył mu:
"Tam gdzie ja jestem, nie ma świeżego powietrza!". Tryb szkolenia był
dość specyficzny. Uczono tam jazdy, walki, taktyki itp. Młody adept
uczył się również szacunku dla wyższych stopniem, nabywał wiedzy o
obyczajach pułkowych, ale także tak potrzebnych umiejętności jak
konwersacja z paniami czy taniec. I co najważniejsze, przyswajał
zasadę: noc huzarska, ale służba cesarska - chociaż tego nie
uwzględniono w programie nauki. Poza tym opuszczający szkołę ułan
musiał myśleć nawet w galopie. Wykształceniu tych zdolności, zwanych
kawaleryjskim refleksem, a także sprawnego wykonywania rozkazów, służył
tak zwany cuk. Zwyczaj ten wywodził się z rosyjskich szkół
junkierskich. Polegał na tym, że każdy podchorąży młodszego rocznika
był łączony w parę z jednym żołnierzem z rocznika wyższego. Starszy,
zwany dziadźką, miał prawo żądać od młodszego (suguba) wykonania
każdego rozkazu. Gwoli ścisłości - każdy sugub wybierał swojego
dźadźkę. Nauka refleksu kawaleryjskiego polegała na zadawaniu młodszemu
koledze najdziwniejszych pytań. Odpowiedź zawsze musiała być stosowna
do sytuacji, sensowna i zabawna. Na porządku dziennym padały pytania w
stylu: "Co było jak nic nie było?", na które młodsi podchorążowie
odpowiadali bez namysłu: "Pan podchorąży stał w zenicie i cukał
znakomicie!". Na pytanie: "Gdzie jest teraz moja narzeczona?", chorąży
starszego rocznika oczekiwał odpowiedzi: "Na pewno w Tworkach lub w
Kulparkowie, bo zwariowała z tęsknoty za panem podchorążym". Szczególnie ceniono pomysłowość i dowcip młodszych kolegów w wymyślaniu
odpowiedzi. Za wykonany rozkaz lub odpowiedź starszy podchorąży
udzielał pochwały. Wtedy należało jednym tchem wyrecytować formułkę:
"Ku chwale ojczyzny, Króla Jegomości, narzeczonej pana podchorążego i
całej kawalerii polskiej!". Był to ważny element szkolenia młodych
kawalerzystów, który zmuszał ich do szybkiej reakcji na zadane pytanie
oraz wyrabiał u nich specyficzne poczucie humoru. Jeśli dźadźka uznał,
że rozkaz nie został wykonany, wymyślał różne kary. Na przykład kazał
robić przysiady, śpiewać piosenki, wygłosić referat na zadany temat czy
zrobić zakupy starszemu koledze. Wszystko musiało odbywać się na stopie
koleżeńskiej i z taktem. Z czasem pomysłowość w karaniu stała się tak
duża, że zaczęto oficjalnie tępić ten element życia szkolnego, ale tak
naprawdę nigdy nie udało się go zlikwidować. Gdy nauka starszego
rocznika dobiegała końca, na 24 godziny zamieniano się rolami. To
młodszy stopniem ćwiczył swojego opiekuna. Wcześniej jednak musiał go
poprosić o zezwolenie na cuknięcie, czego nie można było odmówić. Ta
doba była chwilą, kiedy można było odegrać się za cały rok, ale była
również próbą pełnienia roli starszego rocznika. Przecież w następnym
roku przychodzili nowi, którym należało przekazać tradycję. Those of you who want to support the activities of the 1st Regiment of Cavalry Colonel Boleslaw Krechowiecki them Moscicki US.Army Polish National Cavalry Cavalry
Please make your payment
Poland
nr.93 7999 9995 2260 0818 8504 0001
U.S. Foreign Exchange
IKS in pitch standard account
94 7999 9995 2260 0818 8502 0001
and
no. IBAN PL 96 10 10 10 10 00 70 41 13 92 00 00 00
the inscription on the 1-st. Ulan Cavalry Regiment Krechowiecki
Click here to claim your Sponsored Listing.
Location
Category
Contact the business
Website
Address
Fort Worth, TX
20505
