10/15/2026
Ostatnio, częściej niż dotychczas słucham Anne Carson. Ta wybitna kanadyjska pisarka, poetka, tłumaczka, eseistka, obcująca na co dzień z Homerem, Safoną i Sofoklesem, tegoroczna laureatka Nagrody Nobla jest niezwykle inspirująca.
Wątpię, więc myślę, więc jestem - trawestuje Kartezjusza. Mówi z namysłem, zachowuje dystans, ma szczególne poczucie humoru. Błyskotliwa, osobna, stale doskonaląca się w poznawaniu siebie i świata.
Lubi słowa. Ich genealogie, etymologie, znaczenia - w różnych kontekstach i wielu językach. Od lat zajmuje się przekładami. Słowom dawnym nadaje nowe sensy, obcym bliższe wymiary, nieposłuszne puszcza wolno, by nabrały kolejnych znaczeń.
Zaciera granice gatunków, gra ich różnorodnością, łączy “obce” nie mające się ku sobie fragmenty. Poematy z esejem, piosenki z prozą, notatki wedle losowego tętna. Nazywa swoje książki “pudła z myślami” i pozwala je czytać wedle własnego pomysłu. Bez sztywnego planu.
Pisanie nazywa dziwnym zajęciem, walką, w której język okazuje się jednocześnie ratunkiem i pułapką. Konstruowanie myśli z “papki świadomości” to mozolny proces borykania się ze składnią i gramatyką.
“Piszę po to, mówi - by dowiedzieć się, o czym myślę…”
Po polsku dostępne są już cztery jej książki: “Autobiografia czerwonego”, “Piękno męża”, “Słodko-gorzki eros” i “Dekretacja. Wiersze, eseje, opera”. Czekam na moje ulubione: “Nox” i “Float”.