26/04/2026
Trochę z przymrużeniem oka ale nie mogłam się powstrzymać.
Ten, kto pracuje na budowie, ten w cyrku się nie śmieje - podobno😉
Mówi się, że nie można pobłażać, nie można obniżać standardów, trzeba trzymać twardą ręką - owszem ale czy zawsze?
Budowy rządzą się swoimi prawami, niekiedy za błędy w koordynacji, szukanie oszczędności, przesunięcia i rozgrywki „na górze”, płacą Ci na dole. Pracownicy przerzucani jak g***o w betoniarce, wpuszczani w przestrzenie w jakich mają pracować by za chwilę jak jojo wracać w poprzednie miejsce, czekający na materiał jak na wygraną w lotto czy najgorsze trzymani w blokach startowych bez przesunięcia terminu ostatecznego zakończenia prac (…).
To wszystko budzi frustrację, rozleniwia, wprowadza zamęt a niekiedy dezorganizuje pracę całego zespołu.
Wtedy mamy największą szansę na to, że ktoś się zapomni, ktoś inny czymś rzuci, inny wejdzie „tylko na chwilę”, zapomni - wiele z tych zachowań podczas normalnego dnia pracy nie miało by miejsca. Skąd wiem? Wiem, znam, pracuję z nimi. Z niektórymi już kolejny projekt, z innymi znamy się jak łyse konie.
I co wtedy? Wtedy, cały na biało (a raczej tylko na głowie) wchodzi on (lub ona), mistrz dociekliwości, champion bystrości , strażnik bezpieczeństwa, król/królowa rozpierdolu - behapowiec z ramienia inwestora lub generalnego wykonawcy, w ręku dzierżąc pliczek „czerwonych kartek”, „mandatów” - zwał jak zwał - i nie patrząc na okoliczności szuka kozła ofiarnego.
Nie mówię, że wszędzie tak jest ale … często bywa.
Wtedy najczęściej wyglądam tak, jak na kreskówce. 😂 Bo wszędzie musi być balans, harmonia i zdrowy rozsądek!
Bezpieczności
Forusińska
https://www.facebook.com/share/r/1ALKiSQTSz/?mibextid=wwXIfr