08/10/2026
„8 października udał się do Bytomia, by odprawić mszę dla robotników w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego. (…) Z Bytomia pojechał do Katowic, by odwiedzić znajomego księdza Stanisława Tkocza, redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”. Te odwiedziny w redakcji do dziś dobrze pamięta Andrzej Grajewski, wiceszef „Gościa”:
- Nagle zobaczyłem, że korytarzem przemknął szczupły, niepozorny ksiądz. Poszedł prosto do gabinetu naczelnego. „To jest ksiądz Popiełuszko!” - oznajmiła mi później z atencją sekretarka. Zdziwiłem się, że taka sława, a taki skromny. Później widziałem, jak się żegnali z księdzem Tkoczem, wyściskali się jak dwaj bracia, którzy żegnają się na długo. I rzeczywiście, żegnali się po raz ostatni w życiu. Gdy ksiądz Tkocz dowie się później, że Popiełuszko nie żyje, długo nie będzie mógł dojść do siebie. - Bardzo przeżywał stratę przyjaciela - wspomina Andrzej Grajewski. - Chociaż wcześniej, zanim się zaprzyjaźnił, mając tylko informacje medialne, był do niego nastawiony krytycznie. Kiedy natomiast poznał księdza Jerzego na wakacjach w Krynicy Morskiej, [Popiełuszko] przypadł mu do serca jak nikt inny. Zaraz po jego śmierci powiedział, że z pewnością zostanie on kiedyś wyniesiony na ołtarze.”
(„Popiełuszko. Biografia” Milena Kindziuk)
Jeżeli podoba Ci się nasza działalność i chcesz nas wspomóc, zachęcamy do dołączenia do grona patronów. Link w komentarzu ❤️