Filia Lgoczanka

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Kontakt: organizacja

Filia Lgoczanka Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Filia Lgoczanka, Biblioteka, Lgoczanka 1A, Lgoczanka.

Dzień dobry. Często wracam do ulubionych bohaterów serii kryminalnych. Tym razem sięgnęłam po siódmy tom cyklu o Davidzi...
21/08/2026

Dzień dobry. Często wracam do ulubionych bohaterów serii kryminalnych. Tym razem sięgnęłam po siódmy tom cyklu o Davidzie Redfernie „Zbrodnia milczenia”. I tak jak za poprzednim razem, kiedy śledziłam losy Redferna policjanta o polskich korzeniach, nie zawiodłam się. Powieści Anny Rozenberg mają tę szczególną moc przyciągania, powodującą, że zanurzamy się w nich całkowicie. Aby lepiej zrozumieć fabułę „Zbrodni milczenia”, musimy jednak mieć za sobą lekturę sześciu wcześniejszych. David rozwiązał w przeszłości wiele kryminalnych zagadek, w których czasami dominował prywatny element. Tym razem dzięki mrocznej sprawie handlu dziećmi policjant trafia na ślad siostry, która zaginęła dwadzieścia lat wcześniej. Okazuje się, że najprawdopodobniej uciekła porywaczom. Czy Dominique żyje? Dlaczego przez te lata w ogóle się nie odzywała, nie próbowała nawiązać kontaktu? Aby rozwikłać tę makabryczną zagadkę, Redfern musi się zmierzyć z własną przeszłością, z bólem i cierpieniem, a kolejne odkrywane karty nie ułatwiają mu tego, szokując na każdym kroku. David szuka nie tylko w Szkocji, wraz ze swoim dziadkiem Siwiaszczykiem (byłym milicjantem z „Trójkata”) odwiedza rodzinne strony dziadka…Częstochowę i okolice. Czy David odnajdzie siostrę? Czy cierń, który zranił go tak boleśnie wiele lat temu, zostanie usunięty, a rana zabliźni się? Cóż…zachęcam do przeczytania, a znajdziecie odpowiedzi. Muszę przyznać, że trudno mi znaleźć jakiś minus tej powieści, bo jest w niej wszystko…i doskonale poprowadzona historia kryminalna…i napięcie, które rośnie z każdą przeczytaną stroną. Wyznacznikiem opisów jest plastyczność i bogactwo warstwy językowej. A bohaterowie? Polubiłam ich, zwłaszcza dziadka Bohdana, który w przeszłości zostawił w Polsce wszystko, by móc opiekować się wnukiem Davidem. Książka Rozenberg ma w sobie również głęboką warstwę emocjonalną i moralną. Jest głosem w dyskusji na temat krzywdy człowieka i ceny, którą płaci się za milczenie o tej krzywdzie oraz ceny za prawdę, która ujrzy wcześniej czy później światło dzienne. Pozostaje mi tylko jedno słowo…polecam.
Sylwia

Dzień dobry. Można rzec, że poszłam za ciosem i przeczytałam kolejną książkę Loreth Anne White, tym razem sięgnęłam po „...
10/07/2026

Dzień dobry. Można rzec, że poszłam za ciosem i przeczytałam kolejną książkę Loreth Anne White, tym razem sięgnęłam po „Sekret pacjentki”. To opowieść oparta częściowo na faktach, autorka nawiązuje do autentycznej zbrodni dokonanej w Kanadzie i na tym „makabrycznym stelażu” tworzy fikcyjną historię. Lily Bradley wiedzie spokojne życie, spełniona zawodowo i rodzinnie może uchodzić za wzór do naśladowania albo pozazdroszczenia. Wystarczy jednak chwila, by ten misternie ułożony domek z kart runął. Powiecie…cóż motyw bardzo częsty, pod maską szczęścia i ideału kryje się wiele tajemnic. Jednak tym razem mrok wydobywający się z zakamarków przeszłości jest wręcz odrażający. I to nie tylko Lily coś ukrywa…inni bohaterowie również. Któregoś poranka mąż Lily Tom odnajduje zmasakrowane ciało kobiety i zaczyna się, powoli wychodzą na jaw skrywane brudy. Kto jest tytułową pacjentką? Wciąż stawiałam sobie pytania, bardzo uważnie analizując tekst, bo autorka już w poprzedniej powieści zasygnalizowała mi, że wodzenie czytelnika za nos to jej specjalność. Wielokrotnie byłam przekonana, że wiem, że się domyślam, ale niestety często się myliłam. Jakie odpowiedzi przyniesie rozwiązanie śmierci Arwen znalezionej nad brzegiem morza? Na pewno zdumiewające…W tej powieści warto zwrócić uwagę na strukturę fabuły. Prym wiedzie tutaj niewielka perspektywa czasowa i podział na bohaterów. Kolejne elementy układanki są odkrywane przez Lily, śledczą Rue, Toma czy syna ofiary. Dodatkowo mamy rozdziały zatytułowane „Porwanie. Historia kryminalna” odnoszące się właśnie do autentycznej zbrodni, a zbudowane w formie artykułu prasowego. Bez obawy…wątki są po mistrzowsku łączone, uzupełniają się i absolutnie nie ciążą w odbiorze. Walorem tej książki są również bardzo interesująco zbudowane postaci, ich emocje, czyny pozwalają lepiej zrozumieć tę historię. Lektura „Sekretu pacjentki” przypomniała mi, że człowiek jest bardzo złożoną konstrukcją, pod wpływem wielu czynników może dokonać złych wyborów. Ale jest nadzieja…jeżeli tylko chce, może na nowo się zbudować, nawet na zgliszczach.
Polecam
Sylwia

Dzień dobry. Czy zdarzyło się Wam pisać pamiętnik? Kiedyś ludzie często oddawali się takiej czynności, zapisując cyklicz...
19/06/2026

Dzień dobry. Czy zdarzyło się Wam pisać pamiętnik? Kiedyś ludzie często oddawali się takiej czynności, zapisując cyklicznie swoje spostrzeżenia. Tak czyni główna bohaterka książki Loreth Anne White. Kit Darling jest pokojówką, można ją spotkać w domach bogaczy, którzy najczęściej wtedy tam nie przebywają, Kit sprząta i „myszkuje”…Co skrywają zakamarki wilii? Na pewno widać, jak kruche są fasady, na których właściciele zbudowali swój rzekomy prestiż. Darling nie umie przestać, aż trafia do domu Jona Rittenberga, mężczyzny z jej przeszłości, którego poznanie zrujnowało jej życie. Jon był złotym medalistą, gwiazdą, obecnie to kandydat do awansu w firmie teścia, wspólnie z żoną oczekują dziecka. Jednym słowem idylla, piękni, młodzi, bogaci, zakochani w sobie, ale czy na pewno? Jaka jest prawda? Czy kiedy schodzą ze sceny, nadal są idealni? Czy obraz przeszłości jest mocno zatuszowany, a teraźniejszość znacznie podrasowana? Przejdźmy jednak do początkowych rozdziałów książki…a zaczyna się przeraźliwie. Policjantka z wydziału zabójstw pojawia się na miejscu zbrodni w luksusowym domu, gdzie zastaje masakrę…pełno krwi i brak ciała. W wyniku policyjnego rozpytania dowiaduje się, że posiadłość należy do młodego małżeństwa, kobieta jest w ciąży. Para zniknęła, podobnie jak ich pokojówka. Co wspólnego mają Rittenbergowie ze zdarzeniami w tej wilii? Mogę tylko zdradzić…wielowymiarowość tej historii sprawia, że oczywiste odpowiedzi szybko staje się bardzo niepewne. Co łączy Kit, Ritenbergów i młode małżeństwo? Autorka po mistrzowsku wodzi czytelnika za nos, wymaga od nas czujności, zwłaszcza, że wielowątkowa historia jest odkrywana na kilku płaszczyznach czasowych. W tej powieści nawet detal jest ważny, to precyzyjnie przemyślana historia. I nawet, jeżeli na początku poczujecie, że brakuje mocy w tym silniku, to nic bardziej mylnego, bo lada chwila nastąpi eksplozja i wy w tym pędzie będziecie musieli sobie poradzić. Lubię takie książki, gdzie nie ma „oczywistych oczywistości” (…że tak użyje plenoazmu 😊), gdzie mogę totalnie przepaść. Na uwagę zasługuje również panorama nieprzeciętnych postaci, z dopracowana głębią psychologiczną, ilustrującą ich traumy, bolesne doświadczenia, wady. „Dziennik pokojówki” zaprasza nas do refleksji nad winą i karą, do zdefiniowania sprawiedliwości i zastanowienia się, czy zemsta jest zawsze słodka. Książka łączy w sobie intrygującą fabułę, ciekawe portrety bohaterów i wachlarz aspektów moralnych. Ma tę nietuzinkowość, która przyciąga nas niczym magnes. Już sięgnęłam po następny tytuł tej autorki, czego Wam gorąco życzę po lekturze „Dziennika pokojówki”.
Sylwia

Dzień dobry. Zdarza się, że to Wy Czytelnicy polecacie mi książkę, do której w swoich literackich podróżach jeszcze nie ...
29/05/2026

Dzień dobry. Zdarza się, że to Wy Czytelnicy polecacie mi książkę, do której w swoich literackich podróżach jeszcze nie dotarłam. Tak było z powieścią S. Downing zatytułowanej „Moja doskonała żona”, kryminałem z elementami thrillera. Ten znakomity debiut literacki wciągnął mnie od pierwszych stron, odmieniałam słowo „doskonałość” przez wszystkie przypadki, odkrywając jego różne odcienie. Millicent to perfekcyjna żona, dbająca o rodzinę, realizująca się na gruncie zawodowym. Kobieta lubi ustalony porządek, zasady, które wprowadziła w rodzinie, mają być przestrzegane. Czego brakuje w tym obrazie ideału?...prawdziwych uczuć. Nawet, jeżeli się uśmiecha, przytula swoich bliskich, wyraźnie wyczuwa się coś lodowatego i odpychającego. Niby idealna żona, niby idealne małżeństwo, ale za tą nieskazitelną fasadą kryje się makabryczna historia, którą poznajemy z perspektywy męża. To on wcielając się w rolę niesłyszącego Tobiasa, namierza kobiety i nawiązuje z nimi relacje, by następnie „wystawić” je swojej doskonałej żonie. Millicent przetrzymuje kobiety, bestialsko je męczy i morduje. Czy „biedny mąż” próbujący zasłużyć na miłość i uwagę żony został tak zdominowany przez mistrzynię manipulacji? A może sama świadomość tego, co robi, jest dla niego makabryczną rozrywką? Odpowiedzi są bardzo nieprzewidywalne, ale ja nie dostrzegłam w nich jakiegokolwiek usprawiedliwienia. Autorka kreując postać męża Millicent, do końca nie podała jego prawdziwego imienia, raz pokazując go jako wspólnika, innym razem jako ofiarę. Z kolei kobieta jest wyłącznie wzorową żoną i morderczynią, psychopatką realizującą swoje chore potrzeby. Nie ma ona żadnych wyrzutów sumienia, jej popisowa powierzchowność skrywa bestialską twarz. Taka była od najmłodszych lat…Fabuła „Mojej doskonałej żony” na pewno odbiega od utartych schematów i to jest plus powieści. Być może czasami przyspieszyłabym tempo, ale fakt jest taki, że trudno było mi się oderwać. Niby nie dzieje się nic spektakularnego, przez większość powieści wiele jest w sferze domysłów, a i tak przyciąga niby magnes, dlatego w 100% polecam. Jak skończy się historia doskonałej żony i jej męża? Odpowiedzi znajdziecie na stronach tego mrocznego thrillera.
Sylwia

Dzień dobry. Czasami autorzy wychodzą ze swojej strefy komfortu czytelniczo-wydawniczego i powstaje książka zupełnie inn...
08/05/2026

Dzień dobry. Czasami autorzy wychodzą ze swojej strefy komfortu czytelniczo-wydawniczego i powstaje książka zupełnie inna niż dotychczas. Mamy inny gatunek, ciężar przekazu też ulega zmianie. Tak jest z powieścią Siembiedy „Gołoborze”. Autor znany ze swoich fenomenalnych powieści sensacyjnych, kryminalnych z elementami historycznymi, tym razem postawił nacisk na aspekt moralny, na bardziej wyraziste tło społeczne. O czym opowiada „Gołoborze”…o wielopokoleniowej wojnie między dwoma rodzinami Kończakami a Cebrzynami. Ta samonapędzająca się machina zemsty wyznacza losy kolejnych członków rodzin. Nikt nie wyciąga ręki do zgody, a nawet gdyby próbował, to przeciwnicy jej nie przyjmą, a własna rodzina wyprze się go. To nie jest konflikt na poziomie Cześnika Raptusiewicza i Rejenta Milczka – bohaterów Aleksandra Fredy. Główne skrzypce gra tutaj wendeta, mylnie definiowany honor rodziny, które od wieków nakazują wziąć rozrachunek ze zwaśnionym klanem. Kończak musi odpłacić się Cebrzynie, Cebrzyna Kończakowi, a rewanż przybiera często formę drastyczną. „Gołoborze” nie jest łatwą książką, pomimo tego nie potrafiłam się od niej oderwać. Czasem mnie przytłaczała, innym razem dawała nadzieję, że ten konflikt można zakończyć. W powieści Siembiedy możemy przejrzeć się jak w lustrze i zobaczyć, że ten przykład nie jest odosobniony, wokół nas wciąż mają miejsce spory. Nie mam na myśli podziałów politycznych, tylko wewnętrzne rodzinne utarczki, niezgodę panującą między ludźmi. Te antagonizmy wciąż są żywe. Siembieda w sposób mistrzowski odmalował emocje towarzyszące bohaterom oraz obraz świętokrzyskiej wsi, która jest niemym obserwatorem wydarzeń. Czuć w tym wszystkim prawdę, może dlatego tak przyciągała mnie fabuła, jednocześnie obnażając ciemność ludzkiej psychiki. Tytuł rewelacyjnie oddaje aurę wydarzeń. Co to takiego gołoborze? To skalne rumowisko pozbawione roślinności, powstałe w wyniku silnego wietrzenia. Dla mnie historia Kończaków i Cebrzynów jest właśnie takim symbolicznym gołoborzem. Są jak te skały odarte z ludzkich uczuć, poddani mocnym wiatrom przeszłości, która rodzi tylko nienawiść. Książka Siembiedy zrodziła we mnie wiele refleksji, czasem nawet mnie przygnębiła, ale i tak warto było ja przeczytać.
Sylwia

Kartezjusz mawiał: "Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów."
29/04/2026

Kartezjusz mawiał: "Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów."

Dzień dobry. Za oknem chłód nie odpuszcza, kwietniowa aura nas nie rozpieszcza, dlatego polecam coś na rozgrzanie – klas...
10/04/2026

Dzień dobry. Za oknem chłód nie odpuszcza, kwietniowa aura nas nie rozpieszcza, dlatego polecam coś na rozgrzanie – klasyczny kryminał z elementami thrillera K. Puzyńskiej „Nic takiego”. Cóż…powróciła „stara, dobra” Puzyńska, której seria o Lipowie zrobiła na mnie kiedyś duże wrażenie. Połączenie błyskotliwej intrygi kryminalnej z arcyciekawymi bohaterami z uwzględnieniem ich portretów psychologicznych daje nam porywającą opowieść. Ale oddajmy głos treści…W wilii w Zalesiu zostaje zamordowany ciężko chory milioner. Dlaczego ktoś pozbawił życia śmiertelnie chorego Bacewicza? Prokurator Grzegorz Hala i policjantki Michalina Murawska oraz Kaja Dalke mają niełatwy orzech do zgryzienia. Atmosfera gęstnieje z każdym rozdziałem, zwłaszcza kiedy na jaw wychodzi, że Bacewicz chciał zmienić lub zmienił testament. Potencjalnych morderców mających motyw jest wielu, tyle że…również zaczynają ginąć. Kto pociąga za sznurki w tych zabójczych machinacjach? Co umyka śledczym? Pytania jak zwykle się mnożą, czytelnik musi być jednak bardzo czujny, by znaleźć odpowiedzi. A autorka bardzo dba o nas, wciągając w łamigłówkę, podrzucając tropy, a następnie negując je. W najnowszej powieści na uwagę zasługują główni bohaterowie, u których przeszłość ewidentnie daje o sobie znać. Prokurator Grzegorz Hala cierpiący na formę mizofobii, czyli lęku przed brudem, bakteriami, zarazkami, nosi w sobie wiele bólu po zdradzie ukochanej osoby. Wewnętrzna walka pomiędzy rzetelnością w działaniach prokuratorskich, dbaniem o swoją reputację a swoim strapieniem w pełni go definiuje. Pomimo tego mężczyzna wzbudził we mnie sympatię, podobnie jak podkomisarz Michalina Murawska. Jej osobiste problemy z synem, niewyjaśniona przeszłość przed jej adopcją kształtują kobietę z jednej strony silną i upartą, z drugiej skrywającą wiele delikatności. I Kaja Dalke barwny ptak wyciągający karty tarota, policjantka wywołuje na początku śmiech i zdziwienie. Z każdą jednak kolejną chwilą widać, że jest bardzo inteligentna i spostrzegawcza, a jaskrawe kolory ubrania, brzęcząca biżuteria i karty to rodzaj roli, w którą się wciela. Czy pod tą maska skrywa się tajemnica? „Nic takiego” to bardzo dobry kryminał z tłem obyczajowym i psychologicznym, uwypuklający pewną prawidłowość…każda nasza decyzja wcześniej czy później wywołuje konsekwencje. Błędy, które popełniamy, nigdy nie blakną, one są wpisane w nasze postępowanie na zawsze. Czy można je naprawić? Można…tylko strach nie może nas paraliżować. Nasze obawy, lęki, wątpliwości często skrywamy pod słowami „…to nic takiego”, bo lepiej przybrać pozę niż narazić się na śmieszność czy zapłatę. Czy na coś zwróciłam uwagę, co niekoniecznie mi pasowało? Chyba wyrzuciłabym wątek polityczny, banalnie poprowadzony. I pomimo fobii Hali to jednak wolałabym, żeby wciąż nie rzucał paragrafami na prawo i lewo. Myślę, ze Puzyńska całkiem interesująco rozpoczęła nowy cykl, jak dalej potoczą się losy naszej „trójki”…zobaczymy, ale na ten moment polecam ten kryminał.
Sylwia

Dzień dobry. Dzisiaj będzie tajemniczo i groźnie, a to za przyczyną lektury książki Camilli Grebe i Carla-Davida Parsona...
27/03/2026

Dzień dobry. Dzisiaj będzie tajemniczo i groźnie, a to za przyczyną lektury książki Camilli Grebe i Carla-Davida Parsona zatytułowanej „Dłużnik”. Gdybym miała zaklasyfikować tę powieść, to znalazłaby się na półce z thrillerami ale z elementami nadnaturalnymi. Skoro wiele lat temu nie mogłam się oderwać od cyklu „Czarny Wygon” S. Dardy, który uwypuklał świat nadprzyrodzony, to dlaczego nie „Dłużnik”. Fabuła książki jest zbudowana dwutorowo. Alba młoda policjantka przeniesiona zostaje do małej mieściny Sundby, gdzie ma się zająć nierozwiązanymi sprawami. Poznajemy też młode małżeństwo z córką Bisse – Leo i Marikę, którzy też trafiają w okolice Sundby i wynajmują domek na odludziu. Każdy z bohaterów musi poradzić sobie z ciężarem własnych doświadczeń i emocji. Alba nie kontroluje wybuchów agresji, wpada w szał, w jakiś rodzaj ciemności. Leo i Marika próbują przepracować traumę po tragicznej śmierci ich najstarszej córki – Sagi. Co łączy tych bohaterów? Mogę zdradzić, że ten sielski domek, w którym zamieszkała rodzina, to również miejsce zaginięcia dziecka sprzed lat. Jest jeszcze jedno…ale tę „petardę” lepiej żebyście odkryli sami. Spokój domku na odludziu zostaje jednak przerwany przez dziwne zdarzenia. Marika i Leo zauważają, że zaczynają ginąć różne przedmioty, które potem wracają na swoje miejsce albo na pojawiają się podobne. I najważniejsze…dziwne drgania ziemi, po których bohaterów, głównie Marikę, nawiedzają makabryczne sny, w których są innymi osobami, dodatkowo jakby były to wycinki prawdziwej przeszłości. Jeżeli do tego „dorzucimy” sąsiadów dziwnie się zachowujących, to robi się mrocznie. Klimat przesycony jest grozą i niepokojem, podszyty paranormalnymi zjawiskami. I wiecie co? W ogóle mi to nie przeszkadzało, historia Lea, Mariki i Alby zupełnie mnie wciągnęła. Policjantka ze swoim mrokiem i mrok wciągający małżeństwo. Alba krok po kroku odkrywając elementy zagadki zaginięcia dziecka, a potem jej tajemniczego odnalezienia, definiuje źródło swojej ciemności. Książka łącząc w sobie akcenty thrillera, powieści grozy, w pełni mną zawładnęła. Zakończenie czytelniczo paraliżuje i jednocześnie irytuje, takie mam wrażenie, że autorzy są mi „dłużni” kontynuację. Ale pomimo pewnej formy rozdrażnienia epilogiem powieści, nadal oceniam ją wysoko. Jest jakiś rodzaj genialności w poprowadzeniu tej historii, to ciągłe oczekiwanie nakręcało mnie jako czytelniczkę, ten lęk i strach przed ewentualnymi, kolejnymi wydarzeniami podsycały moją ciekawość. Powieść zbudowała we mnie jeszcze jedną refleksję. Możemy się śmiać, ironizować, podważać, ale jest coś, czego nie ogarniamy swoimi zmysłami. To pierwotne zło było, jest i będzie, w różnym czasie i w różnych kulturach nazywane odmiennie, czasami jednak daje o sobie znać w zupełnie inny sposób…gdzieś na granicy realności z nierealnością. Cóż pozostaje mi jedynie polecić Wam „Dłużnika”.
Sylwia

Dzień dobry. Rzadko kieruje swoje kroki na półkę z powieściami obyczajowymi, czasem jednak lubię wyjść spoza swojej stre...
13/03/2026

Dzień dobry. Rzadko kieruje swoje kroki na półkę z powieściami obyczajowymi, czasem jednak lubię wyjść spoza swojej strefy fascynacji czytelniczych. Efekt?...lektura książki Laury Barrow „Gdy powrócą kanarki”. Autorka zaprasza nas do małego miasteczka w Luizjanie, gdzie spotykają się trzy siostry: Savannah, Rayanne i Sue Ellen. Kobiety chcą odnaleźć zakopaną w ogrodzie ich rodzinnego domu kapsułę czasu, a przy okazji odwiedzić babcię zwaną Bunią. To ona zaopiekowała się siostrami, gdy ich matka zmarła, a ojciec nie interesował się losem dzieci. Kapsuła tak naprawdę staje się formą „wyzwalacza”. Siostry przez lata nie miały zbyt dobrego kontaktu, przychodzi czas, by oczyścić atmosferę i stawić czoła traumie z dzieciństwa. Rana przez lata się nie zabliźniła…śmierć matki i zaginięcie bliźniaczki Savannah – Georgie wciąż bolą. Przed siostrami trudna droga, wiele rozmów, skrajnych emocji. Czy uda im się na nowo odnaleźć jako siostry? Czy stare zdjęcie znalezione w kapsule pomoże wyjaśnić, co stało się z ich siostrą? Nie obawiajcie się odpowiedzi na te pytania i sięgnijcie po książkę Barrow. Pomimo trudnych tematów jak przebaczenie, przyznanie się do życiowych porażek, czy poszukiwanie prawdy autorce udało się stonować wydźwięk powieści. Są momenty pełne wzruszeń, sytuacje, które wywołują uśmiech, a obraz amerykańskiej prowincji jest pełen optymistycznych elementów. Wszystko to harmonizuje opowieść, autorka zadbała o odpowiednie proporcje w historii sióstr, historii niełatwej, pełnej niezrozumienia, bolesnych wspomnień. Barrow udało się wciągnąć mnie w rodzinną historię, poczuć klimat Luizjany usytuowanej wśród mokradeł i bagien. Prawda jest taka, że nie mogłam się oderwać od powieści, a zaduma nad najeżonymi trudnościami w budowaniu więzów rodzinnych towarzyszyła mi cały czas. Zakończenie nie jest pełne lukru, ale na pewno daje nadzieję, że nawet jeżeli życie nas zrani i całkowicie „rozwali” od środka, to słońce jeszcze wyjdzie, w promieniach którego zobaczymy kanarki symbolizujące radość i wolność.
Sylwia

Dzień dobry. Dzisiaj chcę z wami podzielić się moimi odczuciami po lekturze biografii Tadeusza Borowskiego „Nieocalony”....
27/02/2026

Dzień dobry. Dzisiaj chcę z wami podzielić się moimi odczuciami po lekturze biografii Tadeusza Borowskiego „Nieocalony”. Autorka Marta Byczkowska-Nowak w sposób szczegółowy opowiada o życiu tego pisarza i poety, o życiu naznaczonym sowietyzmem, okupacją, pobytem w obozach koncentracyjnych i komunizmem. Wiele lat temu opowiadania Borowskiego zrobiły na mnie ogromne wrażenie i wbiły się w świadomość autentycznym tragizmem. Słowa autora „Jesteśmy niewrażliwi jak drzewa, jak kamienie. I milczymy jak ścinane drzewa, jak rąbane kamienie” stały się dla mnie swoistego rodzaju komentarzem do sytuacji więźniów obozów koncentracyjnych. Apatia, zobojętnienie, bierność rodziły się w człowieku narażonym na okrucieństwa wojny. Według Borowskiego mechanizm zbrodni hitlerowskich polegał na tym, że nie funkcjonował tylko podział na ofiarę i kata, pokrzywdzony stawał się oprawcą wobec innej osoby. Absolutnie nie była to krytyka, raczej zgodność z rzeczywistością, w której przyszło mu żyć. Byczkowska-Nowak poświęca wiele stron właśnie na te zagadnienia dotyczące życiorysu Tadeusza. Jak zostały przyjęte jego obozowe opowiadania? Czy mógł liczyć na zrozumienie? Autorka stara się nie przemilczać niektórych wątków z życia Borowskiego, o co czasami był podejrzewany Drewnowski – biograf Tadeusza. „Nieocalony” to nie tylko biografia pisarza, ale przede wszystkim człowieka wciągniętego w wir dramatycznej historii. Człowieka pełnego rozgoryczenia, napięcia i niemal obsesji, by zbudować nową moralność. Zaletą książki jest możliwość zapoznania się z wieloma utworami poetyckimi, niepublikowanymi do tej pory. Dobrą stroną są efekty na pewno żmudnej pracy badawczej, chociaż czasami tych informacji jest za dużo, co może powodować chaos. Wystarczy, że w jakimś sensie jest druga bohaterka – Maria Rundo, żona Tadeusza. Biogramy innych osób są według mnie niepotrzebne, a na pewno nie tak szczegółowe. Tadeusz Borowski prawie zawsze podpisywał się małymi literami, a był w mojej opinii jednym z najlepszych autorów czasów wojny, chociaż jak widać sam tego nie czuł. Borowski w swojej twórczości uwypuklał behawioryzm, podkreślając cierpienie i zło. Tak…często był niezrozumiany, krytykowany, między innymi dlatego że autor Tadeusz był utożsamiany z narratorem opowiadań Tadkiem, a Borowskiemu chodziło tylko o to, żeby świat nie zapomniał..tylko tyle i aż tyle. Nie udało mu się ocalić siebie w tej walce o moralność po wojnie…
Sylwia

Adres

Lgoczanka 1A
Lgoczanka
42-253

Godziny otwarcia

Poniedziałek 12:00 - 16:00
Wtorek 12:00 - 16:00
Środa 12:00 - 16:00
Czwartek 12:00 - 16:00
Piątek 12:00 - 16:00

Telefon

34 366 16 09

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Filia Lgoczanka opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Filia Lgoczanka:

Skróty

Udostępnij

Kategoria