29/05/2026
O zasługach pokoleń leśników, nieprzepuszczalnego podłoża i skomplikowanej historii oraz o tym dlaczego właśnie dziś potrzebne są zmiany.
Jednym z argumentów wytaczanych przeciwko podwyższeniu rangi ochrony części Lasów Sobiborskich jest stwierdzenie, że przyrodnicze bogactwo tego obszaru zawdzięczamy pracy pokoleń leśników.
Niezależnie od tego ile w tym uogólnieniu jest prawdy, warto podkreślić kilka rzeczy:
1)
Propozycja powołania parku narodowego nie jest votum nieufności dla Lasów Państwowych. Jest docenieniem walorów miejsca i propozycją zmiany priorytetów. Zmiany, która nie jest możliwa w dotychczasowej formule. Jeśli Lasy mają być "samofinansujące się" (duże uproszczenie, patrz post z dn. 6.05.2026 ) - na pierwszym miejscu zawsze będzie funkcja produkcyjna.
2)
Ogromna część już istniejących parków narodowych również powstała na gruntach zarządzanych wcześniej przez Lasy Państwowe. Nikt na serio nie neguje dziś tamtych decyzji.
DZIEŁO LEŚNIKÓW CZY GEOLOGII I HISTORII?
3)
Lasy Sobiborskie na tle innych nadleśnictw Lubelszczyzny wyróżniają się niesamowicie pod kątem wartości przyrodniczych. "Praca pokoleń leśników" w okolicach Puław, Hrubieszowa czy Świdnika nie sprawiła, że tamtejsze lasy stały się jedną z najważniejszych ostoi żółwia błotnego, gadożera, rzadkich sów itd.
4)
Tym co sprawia, że jest to tak bogaty teren są mokradła, siedliska podmokłe i wilgotne zajmujące prawie połowę obszaru. Nie są one wynikiem "pracy pokoleń" tylko specyficznej budowy geologicznej.
5)
Leśnicy od ponad 70 lat obsadzali i hodowali lasy gospodarcze na gruntach, które wycofywano z rolnictwa. Były to głównie sosnowe monokultury, ale powstała w ten sposób rozległa "otulina" dla jezior o torfowisk. Połączenie tych czynników stworzyło doskonałe warunki dla wielu gatunków.
6)
Pierwszą przyczyną zalesień był drastyczny spadek zaludnienia po powojennych wysiedleniach ludności ukraińskiej. Sprowadzając rzecz do absurdu za ojca zalesień moglibyśmy uznać sowieckiego aparatczyka Nikitę Chruszczowa, który stał za tą decyzją.
7)
W latach 80., 90. i po 2000 z powodu słabej jakości gleb i spadku zaludnienia z uprawy wycofano i zalesiono kolejne tysiące hektarów.
8)
Przez dekady wielu leśników rozumiało potrzeby ochrony przyrody. Nadleśnictwo angażowało się w projekty ochrony gatunków, np żółwia błotnego czy małej retencji. Przyrodnicy i naukowcy z lubelskich i warszawskich uczelni, parki krajobrazowe, konserwatorzy przyrody a potem RDOŚ opierali się w swojej pracy na współdziałaniu z zarządcą.
9)
Z drugiej strony działania związane z gospodarką leśną, jak odprowadzanie wody siecią rowów również robiło swoje. To, co w latach 70. czy 80. nie miało może większego negatywnego znaczenia, w okresie dzisiejszych zmian klimatycznych i trwałej suszy wymaga nowego spojrzenia.
10)
W ostatniej dekadzie zmieniało się też mocno samo leśnictwo. Z jednej strony nowe trendy (dopasowanie nasadzeń do siedliska, docenianie naturalnych odnowień) w długoletniej perspektywie przyniosą pewnie efekty. Z drugiej mamy szerokie zastosowanie maszyn (harvestery), ograniczenie stosowania ochrony gatunkowej (w związku z "racjonalną gospodarką), w tym przeniesienie na inne pory roku, w tym okresy lęgowe, części prac wycinkowych dawniej prowadzonych głownie zimą. Dla niektórych gatunków utrudnieniem jest wprowadzenie grodzenia upraw siatką drucianą
Podsumowując:
Praca pokoleń leśników w wielu aspektach przyczyniła się do zachowania do dziś przyrodniczego bogactwa, jednak stwierdzenie, że "to wszystko mamy dzięki leśnikom" jest grubo, grubo naciągane. Propozycja zmian formuły zarządzania tym konkretnym fragmentem lasu jest zaś odpowiedzią na nowe potrzeby ochrony przyrody w skali kraju i świata.