08/10/2026
Marcin Somla: Czy nasze szkoły są naprawdę bezpieczne?
Jako rodzic zaczynam zadawać sobie to pytanie coraz częściej.
Moja córka chodzi do szkoły podstawowej w Siedlcach. Mój syn uczy się w szkole średniej, o której mowa w ostatnich doniesieniach. Dlatego wydarzenia, które jeszcze niedawno wydawały się czymś odległym, dziś dotykają mnie osobiście.
Wczoraj Ostrołęka – atak w szkole, ranni uczniowie i nauczyciele.
Dziś tragiczne wydarzenia w Leszczydole-Nowinach – śmierć pracownicy szkoły i kolejni ranni.
Do tego informacje o zatrzymaniu 17-latka w Sierpcu w związku z podejrzeniem planowania niebezpiecznego zdarzenia w szkole.
A w międzyczasie Siedlce.
Wczoraj ewakuacja IV LO im. Żółkiewskiego po wiadomości o podłożeniu ładunku wybuchowego. Podobne wiadomości trafiły również do Prusa, Samochodówki i Kolejówki. Na szczęście niczego niebezpiecznego nie znaleziono. Ale czy naprawdę możemy na tym zakończyć temat?
Kilka tygodni wcześniej w SP nr 12 rozpylono gaz pieprzowy. Ewakuowano około 500 osób.
I właśnie dlatego uważam, że nie możemy czekać na kolejną tragedię, żeby zacząć poważnie rozmawiać o bezpieczeństwie w naszych szkołach.
Nie chodzi mi o to, żeby zamieniać szkoły w twierdze, stawiać policjanta przy każdym wejściu czy wychowywać dzieci w atmosferze strachu.
Chodzi o coś znacznie prostszego:
Czy mamy sprawne procedury?
Czy wszyscy wiedzą, co robić w sytuacji zagrożenia?
Czy nauczyciele i pracownicy są odpowiednio przeszkoleni?
Czy szkoły potrafią szybko rozpoznać sygnały ostrzegawcze?
Czy dzieci mają dostęp do psychologów i realnego wsparcia?
Czy dyrektorzy mają możliwość skutecznego reagowania, zanim dojdzie do tragedii?
I wreszcie – czy jako rodzice wiemy, jakie procedury obowiązują w szkołach naszych dzieci?
To nie są pytania na później.
To są pytania na dziś.
Tym bardziej że samorządowa dyskusja na ten temat już się rozpoczęła. Przewodniczący Rady Miasta Siedlce Robert Chojecki zwrócił się do prezydenta miasta z pytaniami o działania doraźne, procedury bezpieczeństwa oraz szkolenia kryzysowe i profilaktyczne w siedleckich szkołach.
I dobrze.
Bo bezpieczeństwo naszych dzieci nie może być tylko zapisem w regulaminie szkoły.
Musi być realnym działaniem.
Nie chcę jutro usłyszeć:
„Nikt się tego nie spodziewał”.
„Nie było żadnych sygnałów”.
„Procedury zadziałały”.
Chcę wiedzieć dzisiaj, co robimy, żeby do tragedii nie doszło.
Jako rodzic nie oczekuję cudów. Oczekuję odpowiedzialności, przygotowania i jasnych odpowiedzi.
Bo dla nas, rodziców, nie ma ważniejszej rzeczy niż to, żeby rano wypuścić dziecko z domu i mieć pewność, że wróci z tej szkoły bezpiecznie.
Nie panikujmy. Ale też nie udawajmy, że problemu nie ma.
Rozmawiajmy. Pytajmy. Sprawdzajmy. Reagujmy.
Bezpieczeństwo naszych dzieci musi być absolutnym priorytetem.