18/08/2026
Osiedle Dudziarska odchodzi w niepamięć. Wkrótce, po 6 latach oczekiwania ruszy przetarg na rozbiórkę budynków, które nigdy nie powinny były powstać.
To czas na rozliczenie z brutalną polityką lat 90., która ludzi w trudnej sytuacji życiowej traktowała jak problem, a nie jak obywateli, którym należy pomóc. Władze miasta starały się zatuszować skutki uboczne transformacji przed oczami mieszkańców zamożniejszych dzielnic. Wśród mieszkańców osiedla znaleźli się nie tylko dłużnicy i drobni przestępcy, ale często ludzie wyniszczeni sytuacją gospodarczą lat 90. - lokatorzy wyrzuceni z reprywatyzowanych kamienic a także emeryci czy renciści.
Osiedle między torami, aresztem, spalarnią śmieci a lasem. Odcięcie od miasta, komunikacji i usług. Brak ciepłej wody, centralnego ogrzewania i jakiejkolwiek infrastruktury. Utrzymywanie ludzi w standardach, które uwłaczały godności człowieka. Pierwsza linia autobusowa została doprowadzona tam dopiero w 2006 roku, jeździła rzadko i naokoło.
Warto podkreślić, że to była decyzja polityczna. Świadoma pogarda ludźmi których system wyrzuca na margines. Koszt tego eksperymentu był ogromny: trauma mieszkańców, ogromna przestępczość, a nawet śmierć osób, które próbując dotrzeć do pracy czy szkoły, ryzykowały życie, przekraczając nielegalnie tory kolejowe.
Polityka mieszkaniowa nie może być narzędziem represji. Bieda nie jest powodem do zsyłki na peryferia miasta, a mieszkanie jest prawem człowieka, nie nagrodą za dobre sprawowanie w oczach kapitału. Dudziarska jest smutnym świadectwem tego, co się dzieje, gdy państwo i samorząd przestaje widzieć człowieka, a zaczynają widzieć jedynie koszt lub element, który niszczy krajobraz.