Projekt Wystarczająco Dobry Ojc

Wskazówki dojazdu

Projekt Wystarczająco Dobry Ojc O ojcostwie, męskości i relacjach bez udawania, że zawsze dajemy radę.

06/09/2026

Chcę być ojcem, przy którym dziecko czuje się bezpiecznie.

Ojcem, który potrafi zauważyć własne napięcie i wziąć odpowiedzialność za swoją reakcję.

Który stawia granice spokojnie i jasno.

Który umie zatrzymać się w trudnej chwili, a po błędzie wrócić do dziecka, przeprosić i odbudować kontakt.

Taka postawa wymaga świadomości, odwagi i ćwiczenia.

Każda trudna sytuacja może stać się miejscem, w którym uczysz się wybierać, jakim ojcem chcesz być.

Właśnie temu służy warsztat „Pierwsze 30 sekund”. Uczymy się podczas niego zauważać sygnały napięcia i świadomie wybierać kolejne zachowanie.

Dzisiaj wybierz jedną cechę, którą chcesz wnosić do relacji ze swoim dzieckiem. Potem zrób jeden mały krok, który ją pokaże.

Wiesz, że nie chcesz krzyczeć. Ale w chwili napięcia wiedza często nie wystarcza.  Dlatego stworzyłem „Pierwsze 30 sekun...
05/09/2026

Wiesz, że nie chcesz krzyczeć. Ale w chwili napięcia wiedza często nie wystarcza.

Dlatego stworzyłem „Pierwsze 30 sekund”.

To praktyczny warsztat online dla ojców, którzy chcą wcześniej zauważać własną złość, zatrzymywać automatyczną reakcję i ćwiczyć zachowanie inne niż krzyk.

Podczas spotkania rozpoznasz swoje pierwsze sygnały napięcia. Poznasz procedurę STOP. Przećwiczysz możliwe reakcje i przygotujesz własny plan na kolejne 7 dni.

Jeśli mimo wszystko krzykniesz, poznasz też pierwsze kroki odpowiedzialnego powrotu do kontaktu z dzieckiem.

Bez obowiązku publicznego opowiadania o swojej rodzinie. Bez diagnozowania. Bez obietnicy, że jedno spotkanie rozwiążekażdy problem.

„Pierwsze 30 sekund”

1 października 2026 r.
19:00–21:00
Online na żywo, przez Google Meet
Bez nagrywania
6–8 ojców
Cena pilotażowa: 149 zł

Zapisy:
www.dobryojc.pl

Warsztat jest treningiem umiejętności. Nie zastępuje psychoterapii, diagnozy ani pomocy kryzysowej.

Krzyk rzadko jest pierwszym sygnałem, że tracisz kontrolę. Częściej jest ostatnim. Wcześniej może pojawić się napięcie s...
05/09/2026

Krzyk rzadko jest pierwszym sygnałem, że tracisz kontrolę. Częściej jest ostatnim.

Wcześniej może pojawić się napięcie szczęki. Przyspieszony oddech. Myśl: „Ile razy mam powtarzać?”. Ostrzejszy ton.
Potrzeba, żeby natychmiast postawić na swoim.

Problem w tym, że wielu ojców zauważa złość dopiero wtedy, gdy słowa już padły.

Nie zaczynaj więc od obietnicy: „Dzisiaj nie będę krzyczeć”.
Zacznij od prostszego zadania.
Przez jeden dzień obserwuj jeden sygnał, który pojawia się u Ciebie przed ostrą reakcją. Nie oceniaj go. Po prostu go
zauważ.

Właśnie od tego zaczyna się odzyskiwanie kilku sekund wyboru.

Na tej zasadzie zbudowałem warsztat „Pierwsze 30 sekund”. Najpierw zauważasz sygnał. Dopiero potem uczysz się
zatrzymywać automat.

Mężczyzna nie staje się silny wtedy, kiedy wszyscy zaczynają go słuchać.    Siła zaczyna się wcześniej. W chwili, kiedy ...
04/09/2026

Mężczyzna nie staje się silny wtedy, kiedy wszyscy zaczynają go słuchać.

Siła zaczyna się wcześniej. W chwili, kiedy nikt nie patrzy, a Ty musisz zdecydować, czy zrobisz to, co łatwe, czy to, co właściwe.

Łatwo mówić o wartościach. Trudniej żyć nimi pod presją. Kiedy jesteś zmęczony. Kiedy ktoś Cię zawiódł. Kiedy masz ochotę uciec, wybuchnąć albo zrzucić odpowiedzialność na innych.

Wtedy wychodzi charakter. Nie w deklaracjach. W decyzjach. Dojrzała siła nie polega na dominowaniu. Nie potrzebuje poniżania, krzyku ani budowania tronu dla własnego ego.

Potrafi postawić granicę. Potrafi ochronić. Potrafi powiedzieć: „Zawaliłem” i wrócić do roboty.

Nie wszystko zależy od Ciebie. Działanie należy do Ciebie.

Krzyk nie jest pierwszym sygnałem.Jest końcem procesu, który zaczął się wcześniej.Najpierw napina się szczęka.Oddech rob...
03/09/2026

Krzyk nie jest pierwszym sygnałem.
Jest końcem procesu, który zaczął się wcześniej.
Najpierw napina się szczęka.
Oddech robi się płytszy.
W głowie pojawia się: „Ile razy mam jeszcze powtarzać?”.
Potem głos staje się twardszy. Krótszy. Bardziej rozkazujący.
A dopiero na końcu puszczają hamulce.
I wtedy łatwo powiedzieć sobie: „Znowu zawaliłem. Jestem beznadziejnym ojcem”.
Tylko że wstyd nie cofnie słów. I nie przygotuje Cię na następną trudną chwilę.
Jest robota do zrobienia wcześniej.
Nie próbuj dziś obserwować całej swojej złości. Wybierz jeden alarm:
ciało,
myśli,
głos.
Jeden.
Zapisz go. Zobacz, kiedy się pojawia. To nie daje gwarancji, że zawsze się zatrzymasz. Daje Ci jednak szansę zauważyć moment, w którym działanie nadal należy do Ciebie.
Co zauważasz pierwsze: ciało, myśli czy głos?

Możesz mieszkać z synem pod jednym dachem.  Odbierać go ze szkoły.  Płacić za treningi.  Ciężko pracować.  Być w domu ka...
30/08/2026

Możesz mieszkać z synem pod jednym dachem.

Odbierać go ze szkoły.
Płacić za treningi.
Ciężko pracować.
Być w domu każdego wieczoru.

I nadal być od niego bardzo daleko.

Bo obecność fizyczna to jeszcze nie relacja.

Wyobraź sobie prostą scenę.

Syn wsiada do samochodu i mówi:

— Tato, wiesz, co się dzisiaj wydarzyło?

Ojciec patrzy w telefon.

— No, mów.

Chłopak zaczyna opowiadać. Po chwili orientuje się, że ojca tak naprawdę z nim nie ma.

— Nieważne — odpowiada i odwraca głowę w stronę szyby.

Nikt nie krzyknął.
Nikt nie trzasnął drzwiami.
Nic dramatycznego się nie wydarzyło.

A jednak syn właśnie dostał odpowiedź na ważne pytanie:

Czy to, co dzieje się we mnie, jest dla mojego ojca ważne?

Nie robimy tego dlatego, że nie kochamy naszych dzieci.

Jesteśmy zmęczeni. Myślimy o pracy, rachunkach i problemach, o których one nie mają pojęcia.

Tylko że dziecko nie doświadcza naszych dobrych intencji.

Doświadcza naszej uwagi.

Syn nie potrzebuje idealnego ojca. Potrzebuje ojca, który daje mu:

1. uwagę;
2. uznanie;
3. jasne granice;
4. prawo do zobaczenia, że tata również się myli;
5. prawdziwą odpowiedzialność;
6. czułość;
7. przykład własnego życia.

Możesz mówić synowi, że trzeba szanować kobiety.

On będzie patrzył, jak rozmawiasz z jego matką.

Możesz uczyć go panowania nad złością.

On będzie obserwował, co robisz, gdy sam jesteś wkurzony.

Możesz mówić, że wiara jest ważna.

On sprawdzi, czy zmienia ona sposób, w jaki traktujesz najbliższych.

Syn nie tylko słucha Twoich lekcji.

On studiuje Twoje życie.

Nie musisz udawać człowieka niezniszczalnego. Pozwól mu czasem usłyszeć:

„Nie wiem”.
„Pomyliłem się”.
„Nie powinienem tak do ciebie mówić”.
„Muszę przeprosić”.
„To dla mnie również jest trudne”.

Siła nie polega na tym, że nigdy nie upadasz.

Siła zaczyna się wtedy, gdy bierzesz odpowiedzialność za to, co robisz po upadku.

Napisz w komentarzu: czego najbardziej brakowało Ci ze strony własnego ojca — i co Ty chcesz dać swojemu synowi?

18/08/2026

Ciekawe.

Najnowszy STATO'25, opublikowany 12 czerwca 2026 r., opiera się na reprezentatywnej próbie 1011 dorosłych Polaków, z podgrupą 139 ojców dzieci do 18. roku życia. 89,9% ojców deklarowało satysfakcję z ojcostwa, 86,3% z relacji z dziećmi, a co trzeci świadomie rozwijał kompetencje rodzicielskie poprzez rozmowy z innymi ojcami, podcasty, wideocasty lub literaturę; większość deklarowała gotowość dalszego rozwoju.

Jednocześnie raport opisuje narastające przeciążenie, niedobór czasu i energii, a odsetek ojców spędzających ponad dwie godziny dziennie z dziećmi od kilku lat maleje.

Możesz mieć czterdzieści lat, własny dom, pracę i dzieci, a nadal próbować zasłużyć na jedno zdanie od ojca:„Jestem z ci...
28/07/2026

Możesz mieć czterdzieści lat, własny dom, pracę i dzieci, a nadal próbować zasłużyć na jedno zdanie od ojca:

„Jestem z ciebie dumny”.

Niektórzy mężczyźni czekają na nie całe życie. Pracują więcej. Osiągają kolejne cele. Biorą na siebie coraz większy ciężar. Udowadniają, że są silni, zaradni i coś znaczą. Na zewnątrz wygląda to jak ambicja a środku czasami nadal stoi chłopiec, który pyta:

„Tato, czy teraz jestem wystarczająco dobry?”

Być może ojciec nigdy nie potrafił tego powiedzieć. Może sam nie usłyszał tego od swojego ojca. Może uważał, że pochwały rozpuszczają, a chłopca trzeba hartować. Może kochał, ale nie umiał tej miłości pokazać.

Zrozumienie tego może coś wyjaśnić ale nie usuwa jednak braku.

I tu zaczyna się trudna robota.

Nie mamy wpływu na to, czy ojciec w końcu da nam uznanie, którego potrzebowaliśmy. Możemy powiedzieć mu, czego nam brakowało. Możemy próbować zbudować z nim prawdziwszą relację.

Ale nie możemy całego życia uzależniać od jednego zdania, które być może nigdy nie padnie. Trzeba opłakać to, czego się nie dostało. Przestać bez końca zdawać egzamin przed człowiekiem, który być może nawet nie wie, że nadal nas ocenia.I nauczyć się oddzielać własną wartość od jego milczenia. Wtedy ból przestaje kierować całym życiem.

A jeśli sam jesteś ojcem, możesz przerwać ten łańcuch. Nie przez puste chwalenie dziecka za wszystko ale przez konkretne, prawdziwe słowa:

„Widziałem, ile wysiłku w to włożyłeś”.

„Podoba mi się, jak potraktowałeś kolegę”.

„Nie musisz wygrywać, żebym był z ciebie dumny”.

„Kocham cię również wtedy, kiedy ci nie wychodzi”.

Twój syn nie powinien przez następne czterdzieści lat próbować zasłużyć na zdanie, które możesz powiedzieć mu dzisiaj.

Dziś nie wysłuchałem syna.Rozwiązywaliśmy zadanie. Zanim zdążył przedstawić swój pomysł, już chciałem mu narzucić własne...
26/07/2026

Dziś nie wysłuchałem syna.

Rozwiązywaliśmy zadanie. Zanim zdążył przedstawić swój pomysł, już chciałem mu narzucić własne rozwiązanie.

Nie słuchałem.

On bardzo nie lubi, gdy ktoś decyduje za niego, zanim go wysłucha. Zresztą… znajdźcie mi kogoś, kto to lubi.

Wkurzył się. Rozpłakał. Trzasnął drzwiami.

Kiedy poszedłem za nim, wiedziałem, że muszę go przeprosić. Nie pouczać. Nie tłumaczyć, że chciałem dobrze. Najpierw uznać własny błąd i jego emocje.

Powiedziałem mniej więcej:

„Przepraszam. Nie wysłuchałem Cię, tylko od razu próbowałem narzucić Ci swoje rozwiązanie. Rozumiem, że mogłeś poczuć złość. Chcę usłyszeć Twój pomysł”.

Kiedy emocje opadły, spokojnie wyjaśniliśmy sytuację. Relacja została naprawiona. Jest między nami dobrze.

Kilka lat temu przepraszanie przychodziło mi znacznie trudniej. Bo przeprosiny bolą ego. Trzeba przyznać, że nie miało się racji, zrezygnować z pozycji „dorosłego, który wie lepiej” i dopuścić myśl, że skrzywdziliśmy kogoś, choć mieliśmy dobre intencje.

Czasami nie przepraszamy, bo:

– boimy się utraty autorytetu,
– mylimy przyznanie się do błędu ze słabością,
– sami nigdy nie byliśmy przepraszani,
– łatwiej nam się usprawiedliwić niż zobaczyć ból drugiej osoby.

Dziś bardziej zależy mi na relacji niż na tym, żeby moje ego nie ucierpiało.

Przeprosiny nie odbierają ojcu autorytetu. Pokazują dziecku, że jego uczucia i granice są ważne. Uczą odpowiedzialności, pokory i tego, że po konflikcie można wrócić do bliskości.

Dobre przeprosiny mogą być proste:

„Przepraszam. Nie wysłuchałem Cię”.

„To, co zrobiłem, nie było w porządku”

„Co mogę zrobić, żeby to naprawić?”

Bez „ale”. Bez przerzucania odpowiedzialności. Bez oczekiwania, że dziecko natychmiast przestanie się złościć.

Nie będę ojcem, który nigdy nie popełnia błędów.

Chcę być ojcem, który potrafi je zauważyć, wziąć za nie odpowiedzialność i wrócić do relacji.

Czy Wasi ojcowie potrafili Was przepraszać?

„Daleko jeszcze na szczyt? Młody już wymięka?”Usłyszałem te słowa podczas zejścia z Łysicy.Byłem tam z synem i żoną. Zbi...
23/07/2026

„Daleko jeszcze na szczyt? Młody już wymięka?”

Usłyszałem te słowa podczas zejścia z Łysicy.

Byłem tam z synem i żoną. Zbieramy Koronę Gór Polski, więc był to dla nas kolejny świetny rodzinny wypad. Końcowe podejście jest kamieniste i dla dziewięciolatka może być naprawdę wymagające.

Kiedy schodziliśmy, mijaliśmy rodzinę z synem. Chłopiec wyglądał na zmęczonego. Wtedy jego tata, facet mniej więcej w moim wieku, rzucił do mnie:

— Daleko jeszcze na szczyt? Młody już wymięka?

Chłopiec w jednej chwili posmutniał. Odwrócił się do mamy i powiedział płaczącym głosem:

— Mamo, ale ja nie wymiękam…

Być może ojciec chciał zażartować. Może próbował zmotywować syna tak, jak kiedyś motywowano jego: zawstydzeniem, porównywaniem i podważaniem siły. Może sam całe życie słyszał, że chłopak nie powinien narzekać, okazywać zmęczenia ani potrzebować wsparcia.

Tylko że dla dziecka to nie zawsze jest żart.

Zwłaszcza kiedy takie słowa wypowiada tata — człowiek, w którego oczach syn szuka odpowiedzi na pytania:

„Czy jestem wystarczająco silny?”
„Czy tata jest ze mnie dumny?”
„Czy wierzy we mnie także wtedy, kiedy jest mi trudno?”

Jedno zdanie prawdopodobnie nie zniszczy dziecka. Ale jeśli podobne komunikaty powtarzają się regularnie, mogą zbudować w nim przekonanie, że zmęczenie jest słabością, proszenie o pomoc powodem do wstydu, a wartość człowieka zależy od tego, czy zawsze daje radę.

Taki chłopiec może później przez całe życie udowadniać innym, że „nie wymięka”. Może ignorować własne granice, ukrywać emocje, bać się porażki albo rezygnować, zanim ktokolwiek zobaczy, że coś jest dla niego trudne.

A przecież ojciec mógł powiedzieć:

„Widzę, że jesteś zmęczony, ale świetnie sobie radzisz.”

„Zrobimy chwilę przerwy i ruszymy dalej razem.”

„To trudne podejście. Jestem dumny, że próbujesz.”

„Nie musisz nikomu niczego udowadniać. Wierzę w ciebie.”

Wsparcie nie oznacza usuwania dziecku każdej przeszkody. Nie chodzi o wmawianie mu, że wszystko jest łatwe. Chodzi o to, by w chwili próby usłyszało od ojca:

„Widzę, że jest ci trudno. I nadal jestem obok.”

Bo nasze dzieci pójdą kiedyś same w świat. Zabiorą jednak ze sobą głos ojca.

Dobrze, jeśli będzie to głos, który mówi:

„Nie musisz być niezniszczalny. Możesz się zmęczyć, odpocząć i próbować dalej. Wierzę w ciebie.”

A nie głos, który przez kolejne lata będzie pytał:

„Co, już wymiękasz?”

Jak Wy odbieracie zachowanie tego ojca? Niewinny żart czy słowa, które mogą zostać z dzieckiem na długo?

Adres

Wroclaw

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Projekt Wystarczająco Dobry Ojc opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij